Posty

Wyświetlanie postów z 2017

Bawię się świetnie...

...czyli krótka lekcja jak podnieść poziom zadowolenia z życia i zmniejszyć ilość życiowych rozczarowań.

Jeśli jest coś na czym Ci zależy nie nastawiaj się na to
Sama się przekonałam, że jeśli mocno mi zależy na czymś to z pewnością coś nie wypali. Nawet jeśli nie zawali się cały plan to coś pójdzie nie tak.Umiesz liczyć- licz na siebie.
Prawda stara jak świat, niby ją znam od zawsze, ale jej sedno za każdy razem jak coś się zawali dociera do mnie od nowa. I jeszcze raz... i kolejnyBądź egoistą!
Dawka zdrowego egoizmu jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziła. I żeby nie było- nie namawiam tu do zostania narcyzem, co to to nie, ale postaw się w centrum choć raz na jakiś czas bądź sam dla siebie najważniejszy, najlepszy najwspanialszy. I choć trudno w to uwierzyć patrząc na mnie wciąż się tego uczę. Z powodu czegoś co nazywam na swój prywatny użytek "moim małym borderline" moja samoocena jest ogólnie niska dość, a w momentach kryzysowych spada do poziomu -nieskończoność do sześcianu. …

Niby-nóżka niby-mózg

Ostatnio strasznie (jak to ja) na narzekałam. Ale nie będę się z tego co napisałam wycofywać, bo jest jak jest.
Ostatnio jednak nastrój mi się ździebko podniósł i tego się trzymajmy.
Właśnie wracam z ostatniego w tej sesji egzaminu i tak sobie o amebach myślę... i o tym jak bardzo niektórzy ludzie są do nich mentalnie podobni.
Ludzie, którzy powinni już choćby z racji stażu życia mieć jakieś pojęcie o tym, że świat składa się nie tylko z bliskich i znajomych królika, ale i z całej rzeszy innych ludzi z którymi chce się czy nie trzeba współżyć w społeczeństwie, często zachowują się jak cholerni królowie świata. Nie ważne zasady wychowania, nie ważne ogólne zasady współżycia społecznego, o przepisach prawa nie wspominając. 
Ja zawsze staram się nikomu nie przeszkadzać i nie wadzić. I wymagam od innych tylko tego samego.
Czy takie trudne jest przestrzeganie najogólniejszych zasad?
Naprawdę?

Nastała noc...

Mam w sobie wiele żalu i frustracji.
Czuję, że coś wymyka mi się z rąk.Okazuje, że fakty, które brałam za pewnik wcale takie nie są i mam wrażenie, że wszyscy o tym wokół wiedzą, tylko ja trwam w jakiejś dziwnej przestrzeni do której docierają tylko od przypadku do przypadku jakieś okruchy rzeczywistości. Czuję się jakby wykluczona poza nawias "życia społecznego", może trochę i jest w tym mojej winy, bo jakoś nie mam zacięcia aktywisty, ale z drugiej strony mam tak, że nie lubię się narzucać i pchać na krzywy ryj tam gdzie nikomu mnie nie brakuje, I wynikiem tego jak widać jest, to że z dnia na dzień coraz bardziej się wycofuję... niezauważalnie i powoli, ale konsekwentnie umykam. Nie jestem osobą, którą łatwo zrozumieć, mam tego świadomość. Wiem, też, że uchodzę często za osobę dość chłodną i wycofaną. I taka jestem. W jakimś stopniu to jest mój wybór, ale też nie do końca. A dlaczego? To pozwala unikać mi kolejnych rozczarowań, które zwłaszcza ostatnimi czasy są dużym frag…