Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2016

A świstak siedzi...

Ach! Jak dawno mnie tu nie było... od kwietnia jakoś? Długo,
A w tym czasie tyle się przecież wydarzyło.
Ale po kolei streszczę Wam co u mnie.
1. Był czas, że myślałam, że poznałam Kogoś... wiecie jak to jest... no i skończyło się na tym, że mi się wydawało. A uświadomiłam to sobie w momencie, kiedy nie mogłam sobie przypomnieć jak On ma na imię. Przykre... albo i nie!
2. Ten, o którym pisałam wiosną, dalej (chyba niestety) jest. I w sumie chciałabym to zakończyć, ale brakuje mi odwagi i pomysłu jak to zrobić w delikatny, ale i stanowczy sposób... chyba w końcu wykorzystam TĄ piosenkę.
3. Kawałek lipca i cały sierpień spędziłam w Niderlandach. Na totalnym zadupiu.  I cóż że było ono dość urocze, skoro w mieszkaniu dostałam alergii na pleśń i wilgoć, do pracy (a niech tą fabrykę kanapek piekło pochłonie) miałam 2,5 km piechotą (niezależnie od pogody)  a najbliższy sklep był w niemieckim Gronau (Westfalia) ponad 3,5 km od domu i to w przeciwną stronę niż Losser, w którym pracowałam (tam…