Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2016

Bulwary Nadodrzańskie

Obraz
Kiedy wysiądzie się z tramwaju (lub autobusu, ale w Szczecinie raczej jeżdżę tramwajami) na Wyszyńskiego zawsze kieruję swoje kroki TAM!
Na bulwar nad Odrą...  Nie umiem nie przejść tamtędy...
Już pomijam kwestię romantyzmu tego miejsca (bo nie ma chyba nic bardziej romantycznego od spaceru wieczorem brzegiem rzeki.)
Wiecie co jest dla mnie tam najwspanialsze? CZEKOLADA!
Jej zapach jest po prostu upojny! Najbardziej w okolicy Mostu Długiego. Często tam przysiadam (o ile nie pizgało złem oczywiście) i tak sobie wdychałam czekoladę... To dawało mi dużego powera... nie wiem nawet czy nie jest to lepsze od jedzenia czekolady :)

Cień zawsze ze mną :)
Pod Trasą Zamkową :)
 Nawąchała się czekolady <3

Gdy zabijam czuję się lżej.

Obraz
Boże mój, czemu bawią się tak? W imię czego niszczą mój świat? I nadzieję na następny dzień  I wiarę... I wiarę w sens
Tak walczę ze złem A zło rośnie we mnie z każdym dniem Jaki w tym sens?  Gdy zabijam czuję się lżej  Coraz mnie mniej A zło rośnie we mnie z każdym dniem Jaki w tym sens?  Jaki sens... (Dżem- Partyzant)
Nie nie będę pisała o zabijaniu... a na pewno nie w dosłownym sensie...
Bo zabijać można na wiele sposobów... (a może panowie z 5 sposobów na... zrobiliby o tym odcinek?)
Można zabijać siebie i innych...
Można się zabić z miłości, można zabić z zazdrości...

Każdy z nas zabija się codziennie... pośpiech, stres, miliony pierdół zaśmiecających nasze życie i odbierających nam radość.

Ja też zabijam się codziennie... nie tylko z powodu stresu i tak dalej... każdego dnia skrupulatnie zabijam swoje uczucia i myśli...
Zabijam je by nie ujrzały światła dziennego, na które tak bardzo starają się wydostać. Niektórym się udaje się unikną tego smutnego jakby nie patrzył losu.
Nawet nie wyobraż…

Choć nie masz oczu bardziej błękitnych...

Czasami jest mi ciężko. Choć nie widać tego po mnie, bo nauczyłam się, że pokazywanie emocji nie przynosi nic dobrego.
Jestem zmęczona... Czym zapytacie? Przecież tylko chodzisz na zajęcia, nie masz dzieci, rodziny na głowie... otóż zmęczona jestem natłokiem zajęć i tych na uczelni i tych w domu, bo w brew pozorom w domu też mam sporo zajęć... zmęczona jestem tym, że tak często muszę być kimś kim, nie jestem, tylko dlatego, że gdybym pokazała swoje swoje prawdziwe ja mogłabym sprowadzić na siebie kłopoty... męczy mnie ukrywanie moich blizn...
Nie martwcie się, nie tnę się nic z tych rzeczy... tych blizn na ciele nie ukrywam specjalnie, zresztą wiele ich nie ma...
Blizn mam wiele... tych na duszy i sercu, bo na ciele tyle co pamiątka po spotkaniu z pieńkiem- ciemno było, jakaś blizna na kolanie na pamiątkę wesołej zimowej zabawy, gdy pod śniegiem kryło się szkło, i krecha na przedramieniu- ślad moich paznokci- zwykły przypadek... Co do tych "metafizycznych" trochę tego jest..…