mróz

Jest mi zimno. Siedzę na krześle ubrana w ciepłą bluzę i się trzęsę. Grzejnik mam jeszcze zimny- chyba muszę poprosić tatę, żeby dopuścił wody do centralnego, bo zamarznę. Dzisiaj gdy wyszłam z domu około 11 nakarmić kaczki (miałam zajęcia na 14.45, więc po co miałam jechać rano?) to tak mnie wywiało, że po kilku minutach czułam się jakbym spędziła na mrozie nie wiadomo ile czasu... brrr...
Wiecie co, chciałam napisać więcej, ale palce mi grabieją :o dlatego mykam pod kołdrę i spać, a jutro dzień wolny, ale pracowity :D

Dobrej nocy,
M.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bawię się świetnie...

Marusia i reszta świata...

Niby-nóżka niby-mózg