Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2015

.no title

Piszę dla Was, Drodzy, posta, w sensie mam go w wersjach roboczych, posuwam się do przodu kawałek po kawałku, choć pewnie jak zwykle nie będzie długi- słowa pisane mnie nie słuchają, ale wiecie posta takiego na konkretny temat, podpowiem tylko, że w moich założeniach ma on dotyczyć jednego z moich zainteresowań.
Wiem, możecie to uznać za szczucie Was tak trochę, ale nie taki jest cel tego co teraz tu piszę.
Chciałam właściwie tylko powiedzieć, że NIE WIEM kiedy tenże post powstanie. Ostatnimi czasy jestem tak wypompowana jak wracam z zajęć, że gdybym nie miała w domu konkretnych określonych obowiązków, które muszę wypełnić to moje dni robocze (a przynajmniej większość) wyglądały by tak:
06:35 -wstaję06:50- wychodzę z domu08:00/ 08:30- 15:00 (a czasem nawet 18:00)- zajęcia na uczelniW domu najwcześniej o godzinie 16:00, ale częściej 18:00 bądź 19:00Obiad (albo i nie)Spać Nie wiem czy to jest kwestia pory roku, czy może ze mną jest coś nie tak w kwestii zdrowia, ale cały czas jestem senn…

a zza rozstai... kolejne rozstaje.

Kurwa.

Nieźle się zaczyna, ale z pierdyliarda różnych słów, które mi przychodzą do głowy to jeszcze jest chyba najbardziej cenzuralne (a że niestety, klnę jak szewc to troszkę tego znam)... tym bardziej, że mogłabym rozwinąć swoją wypowiedź w kwestii tego słowa... ale kurwy zostawmy w spokoju, niech żyją po swojemu, a nie o nich chciałam pisać.

Mój pogląd na świat jeszcze jakiś czas temu był jasny i przejrzysty... a teraz? A teraz właściwie to chyba muszę sobie wykrystalizować wszystkie poglądy na nowo... no wszystkie może nie, bo są rzeczy, które wiem na pewno i jestem na 1000% przekonana, że nie chcę tego zmieniać, ale właściwie to nie o tym chciałam...

Sama właściwie nie wiem co chciałam... nie wiem w ogóle jaki sens ma to, że siedzę teraz po nocy i walę w klawiaturę, bo mam wrażenie, że w sumie to i tak nikt tego nie czyta i wszystkich to wali co ja napiszę.

Ostatnio (w sobotę) miałam mega załamanie, doła i w ogóle zwaliły się na mnie wszystkie problemy tego i innych światów. Zagn…

mróz

Jest mi zimno. Siedzę na krześle ubrana w ciepłą bluzę i się trzęsę. Grzejnik mam jeszcze zimny- chyba muszę poprosić tatę, żeby dopuścił wody do centralnego, bo zamarznę. Dzisiaj gdy wyszłam z domu około 11 nakarmić kaczki (miałam zajęcia na 14.45, więc po co miałam jechać rano?) to tak mnie wywiało, że po kilku minutach czułam się jakbym spędziła na mrozie nie wiadomo ile czasu... brrr...
Wiecie co, chciałam napisać więcej, ale palce mi grabieją :o dlatego mykam pod kołdrę i spać, a jutro dzień wolny, ale pracowity :D

Dobrej nocy,
M.

Nie-wi-dzial-ność?

Jak coś jest niewidzialne to tego się nie zauważa... bo czy tak na co dzień zauważamy powietrze?Czasami czuję się takim powietrzem... choć nie powinnam w sumie- dla własnego zdrowia psychicznego.
Mam wrażenie jakby ktoś mnie zrobił w balona, zaniedbał... nie wiem jak to określić... nie powinnam tego czuć, bo przecież, nie mogę narzucić nikomu swojego jestestwa, ale mimo wszystko, choć patrzę na pozór trzeźwo i rozumem to gdzieś tam w zakamarkach czai się strach przed odrzuceniem i samotnością...

Wiecie, lubię czasami smakować słowa. Obracać je w ustach na wszystkie możliwe sposoby. I wiecie jaki smak ma dla mnie niewidzialność? Ma slodko- gorzki smak sacharyny... dlaczego? Bo z jednej strony wiąże się z wolnością, ale z drugiej jest samotnością.

To by chyba było na tyle. Wiem, że ostatnio sporo narzekam, ale teraz mam taki czas, że narzekam na wszystko- chyba ten krótki dzień i wczesne wstawanie tak na mnie działa.

morały?

Nie lubię prawić kazań, nawracać świata, czy jak to zwał tak zwał... ale dzisiaj jednak wyrzygam trochę na ten temat.
Taka sytuacja... wsiadam do autobusu, za mną wsiadła dziewczyna z kebabem. Nie ważne, że miała ponad 10 minut i mogła go zjeść na zewnątrz, przecież kierowca by poczekał, ale po co??? skoro można nasyfić w pks-ie i nasmrodzić na dodatek?  Ja rozumiem można zjeść w autobusie kanapkę, bułkę czy jabłko- mi też się zdarza, ale nie kebsa, który wali (dosłownie) na cały autobus... a kierowca co na to? ANI NIC! Tylko uśmiechnął się i powiedział smacznego...
Tu chciałam uprzedzić falę krytyki- nie mam nic do jedzenia kebabów- nawet mi się czasami zdarza, ale staram się przy okazji nie zatruwać przy okazji całej okolicy, bo mam na względzie to, że innym może przeszkadzać charakterystyczny zapach tego typu jedzenia... zwłaszcza w tak ograniczonej przestrzeni jak autobus. Uważam, że ZTM w Warszawie rozwiązał tą kwestię bardzo mądrze:
Już od 1 sierpnia obowiązywać będą zaostrzone p…