Przejdź do głównej zawartości

Wyspa Skarbów

Nie chciałam zaczynać od Elbląga, ale jednak...
Jako, że jestem herbaciarą Kawiarnia Wyspa Skarbów to jedno z moich ulubionych miejsc w tym mieście i jedno z niewielu w tym miejsc, gdzie za rozsądną cenę można opić się dobrej(!) herbaty do oporu, bo 7-9 złotych (zależy od gatunku) za dzbanek herbaty to nie jest aż tak wiele, a w cenę dodatkowo wliczone są dodatki takie jak miód, imbir, cytryna czy konfitura.

A  jak właściwie znalazłam to miejsce?

Cóż... w 3 klasie liceum zdarzyło mi się pójść na wagary z moją paczką (między innymi z Agu) na Stare Miasto. Po jakimś czasie znudziło nam się łażenie i stwierdzałyśmy, że warto by gdzieś usiąść nad czymś dobrym i tak stanęło na Wyspie... Wtedy ja z Agą wzięłyśmy sobie na spółkę dzbanek herbaty (i starczyło dla obu do oporu) prosząc o dwie filiżanki (maleńkie, porcelanowe, cudowne), a nasze koleżanki o jakieś inne smakołyki, nieważne...

Sama kawiarnia jest bardzo klimatyczna, miękkie sofy, bibeloty, sufit wyklejony zdjęciami i obrazy na ścianach, to wszystko stwarza bardzo ciepłe i miłe otoczenie.
Kolejną fajną sprawą jest kawiarniany... kot, często można znaleźć kręcącego się mruczka.
Uwielbiam to miejsce! Dobre zarówno na wagary, spotkanie z przyjaciółką, jak i na randkę, bo nie brak tam uroczych kącików ;)

*
*Zdjęcie ze strony portel.pl

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Nowy rok- nowa ja

taaaa... już się rozpędzam i lecę.

To nie będzie żadne podsumowanie ubiegłego roku, bo co tu podsumowywać, skoro wiele się nie działo. Nic, null, zero, nothing. Nie powiem, że się nie zmieniło, bo parę zmian zaszło, ale  nie ma nad czym się rozwodzić.

Ale wracając do tematu "nowy rok- nowa ja"... nie zamierzam lecieć na siłownię, katować się dietą, czytać podręczników motywacji, choć pewnie wszystko to by mi się przydało, ale sama myśl o tym mnie napawa obrzydzeniem. Siłownia to nie dla mnie, ale jak zrobi się ciepło i owszem wsiądę na rower. Dieta... cóż przez tydzień byłam na kapuścianej, dziękuję postoję. A co do książek motywacyjnych- wolę po raz setny przeczytać Harry'ego Potter'a, Sagę o Ludziach Lodu, książki Moniki Szwaji, albo Miejsce za Miejscem Michała Szulima.

Chociaż w sumie to mam kilka "drobnych" postanowień, celów, czy jak to tam zwał.

Znajdę sobie znajomych (TAK! może brzmi to śmiesznie, ale nie licząc kilku osób ze studiów, z którymi widzę …

W sumie nie jest źle

Cześć,
Dawno mnie nie było. Ostatni raz zaglądałam tutaj przed wyjazdem do Montfoort. Od tego czasu wiele razy zbierałam się do wystukania kilku słów z aktualizacją. Nawet kilka razy zaczynałam pisać szkic wpisu w zeszycie, ale jakoś nigdy nie mogłam go skończyć.
Ale teraz, kiedy moje życie jako tako złapało jakiś pion  chciałabym wrócić do pisania, bo muszę przyznać, że trochę mi tego brakuje. Mam taki ambitny plan, żeby nowe wpisy pojawiały się raz w tygodniu, w niedzielę. Czy mi się uda? Wierzę, że mam szansę :)

A co przez te prawie 4 miesiące się u mnie działo?

Jak wiecie byłam w Holandii. Miałam być tam około 7 tygodni. Cóż, poszło nie po mojej myśli. W serach pracowało mi się naprawdę dobrze, myślałam, że szefostwo jest ze mnie zadowolone. A jednak po dwóch tygodniach podziękowali mi za współpracę. Trochę się załamałam. Na szczęście nie zostałam z tym sama, bo mam w Holandii osobę do której mogłam się zwrócić o pomoc. Dlatego po dwóch tygodniach z Montfoort przeniosłam się do He…

W kartonie

Jestem już oficjalnie pedagogiem z wykształcenia! W poniedziałek miałam obronę mojej pracy licencjackiej i obroniłam się na czwóreczkę! Dawno nie byłam z siebie aż taka dumna. I to znaczy, że nieubłaganie kończy się etap mojego życia związany z Elblągiem. Bo kiedy w poniedziałek odbiorę z dziekanatu zaświadczenie o ukończeniu studiów to prawdopodobnie nieprędko tam wrócę (nie, nie będę osobiście mogła odebrać dyplomu- zrobi to za mnie moja mama). Ostatnie 2 miesiące były czasem intensywnego załatwiania wszystkich możliwych (i tych niemożliwych też 😉) spraw. Dawno nie miałam tyle biegania po wszelkiego rodzaju instytucjach i urzędach, od banków począwszy, przez ARiMR skończywszy na notariuszu. Ale oprócz jednego papieru z uczelni (żebym mogła zacząć od października studia na innej uczelni) właściwie wszystko już mam załatwione i przyklepane. No dobra, nie wszystko. Została mi jeszcze jedna Niezałatwiona Sprawa, ale to jest coś czego naprawdę nie mam siły ruszać. Nie chodzi tu nawe…