Przejdź do głównej zawartości

Wszystkie moje niepoprawności

Cześć!
Doszłam do wniosku, że w kraju rusofobii w jakim niewątpliwie mieszkam (oczywiście nie twierdzę, że jestem rusofilką, bo nie mam, że się tak brzydko wyrażę "pierdolca" na tym punkcie, a znam ludzi, którzy takowego mają) każdy kto wyrazi jakąkolwiek nić sympatii do tego co rosyjskie jest potępiany i wyzywany od najgorszych.
W tym momencie jestem niepoprawna politycznie i to strasznie, wiem, ale chcę powiedzieć, że ta rusofobia jest chora. Ja rozumiem wojna, Ukraina, Putin, Stalin i rozbiory (o czymś zapomniałam? Ach tak! Krym jeszcze!),Co rosyjskie twój WRÓG! Na MIŁOŚĆ BOSKĄ! (kolejny mój błąd- teraz bluźnię, trudno, przeżyję!). Czy naprawdę, przez pieprzoną politykę mamy wywalić do śmietnika to co jest dobre i fajne? Może od razu należałoby zakazać wymawiania słowa Rosja i pochodnych od niego? Tak Ja wiem, że niektórym ten pomysł bardzo by się spodobał i gdyby to było możliwe wszyscy mówilibyśmy "Sam-Wiesz-Gdzie".
Przecież Rosja tak naprawdę od zawsze żyjąca "w swoim świecie" (cóż carowie starali się dołączyć do "cywilizowanej" Europy, ale zawsze byli zbyt mocno inni, żeby mogło to się udać) dała światu wiele. Wymienić? Proszę bardzo!
  1. DOMOGAROW- najwspanialszy "wynalazek" Rosji <3
  2. Czajkowski! (tak był Rosjaninem! nie wiedziałeś?)
  3. Puszkin (no może nie każdy zna, bo któż teraz książki czyta)
  4. Gogol (pisarz)
  5. Sołżenicyn (i jeszcze jeden, tym razem współczesny)
  6. Bułhakow (kolejny. Mistrz i Małgorzata <3)
  7. Mendlejew
  8. balet (przecież żaden balet nie równa się Teatrowi Bolszoj!)
  9. kupę pięknej muzyki (Vitas, Chór Aleksandrowa i tak dalej)
  10. i wiele innych rzeczy
Wiadomo były i są rzeczy złe, ale czy jeśli ktoś lubi rosyjską kulturę to trzeba go zaraz kamieniować?!
Dlatego ja tutaj przyznam się otwarcie:
W GŁĘBOKIM POWAŻANIU MAJĄC POPRAWNOŚĆ POLITYCZNĄ I SYTUACJĘ NA ŚWIECIE (ukamienować mnie! nic innego nie zostało ajć) SŁUCHAM Z WŁAŚCIWĄ SOBIE NAMIĘTNOŚCIĄ ROSYJSKIEJ MUZYKI I TO W WYKONANIU CHÓRU ALEKSANDROWA/ CHÓRU (o zgrozo) ARMII ROSYJSKIEJ! I NA DODATEK JA JAWNOGRZESZNICA ZACZYTUJĘ SIĘ W <MISTRZU I MAŁGORZACIE> MICHAIŁA BUŁHAKOWA I DZIEŁACH INNYCH ROSYJSKICH PISARZY!

No to kto pierwszy rzuci kamieniem? Czekam cierpliwie i z godnością.

A tak na serio to oczywiście współczuję Ukraińcom, wiem że im ciężko jest, ale nie uważam, że to dobry powód do bojkotowania kultury i sztuki, która powinna być ponad podziałami. Dla mnie porzucanie tego co się lubi dla idei jest bzdurą. Co za kilka lat świat "znielubi", nie wiem, na przykład Japonię, to co mam przestać oglądać Hetalię, bo politycy się żrą? Ja nie widzę w tym sensu żadnego i nie mam zamiaru uginać się do powszechnej mody i paranoi (tak! paranoi!) zwalczania wszystkiego co rosyjskie.

Możecie mnie krytykować, ale jesteśmy w internecie i każdy ma prawo wyrażać tutaj swoje poglądy.

A co do posta samego w sobie powstał on z potrzeby serca. Podczas pisania słuchałam piosenki, którą wrzucę poniżej, która wywołuje u mnie autentyczne dreszcze, i którą się "inspirowałam" niejako. Aż sama jestem zdziwiona tym co napisałam, ale tak to właśnie wygląda z mojej strony.

M.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Nowy rok- nowa ja

taaaa... już się rozpędzam i lecę.

To nie będzie żadne podsumowanie ubiegłego roku, bo co tu podsumowywać, skoro wiele się nie działo. Nic, null, zero, nothing. Nie powiem, że się nie zmieniło, bo parę zmian zaszło, ale  nie ma nad czym się rozwodzić.

Ale wracając do tematu "nowy rok- nowa ja"... nie zamierzam lecieć na siłownię, katować się dietą, czytać podręczników motywacji, choć pewnie wszystko to by mi się przydało, ale sama myśl o tym mnie napawa obrzydzeniem. Siłownia to nie dla mnie, ale jak zrobi się ciepło i owszem wsiądę na rower. Dieta... cóż przez tydzień byłam na kapuścianej, dziękuję postoję. A co do książek motywacyjnych- wolę po raz setny przeczytać Harry'ego Potter'a, Sagę o Ludziach Lodu, książki Moniki Szwaji, albo Miejsce za Miejscem Michała Szulima.

Chociaż w sumie to mam kilka "drobnych" postanowień, celów, czy jak to tam zwał.

Znajdę sobie znajomych (TAK! może brzmi to śmiesznie, ale nie licząc kilku osób ze studiów, z którymi widzę …

W sumie nie jest źle

Cześć,
Dawno mnie nie było. Ostatni raz zaglądałam tutaj przed wyjazdem do Montfoort. Od tego czasu wiele razy zbierałam się do wystukania kilku słów z aktualizacją. Nawet kilka razy zaczynałam pisać szkic wpisu w zeszycie, ale jakoś nigdy nie mogłam go skończyć.
Ale teraz, kiedy moje życie jako tako złapało jakiś pion  chciałabym wrócić do pisania, bo muszę przyznać, że trochę mi tego brakuje. Mam taki ambitny plan, żeby nowe wpisy pojawiały się raz w tygodniu, w niedzielę. Czy mi się uda? Wierzę, że mam szansę :)

A co przez te prawie 4 miesiące się u mnie działo?

Jak wiecie byłam w Holandii. Miałam być tam około 7 tygodni. Cóż, poszło nie po mojej myśli. W serach pracowało mi się naprawdę dobrze, myślałam, że szefostwo jest ze mnie zadowolone. A jednak po dwóch tygodniach podziękowali mi za współpracę. Trochę się załamałam. Na szczęście nie zostałam z tym sama, bo mam w Holandii osobę do której mogłam się zwrócić o pomoc. Dlatego po dwóch tygodniach z Montfoort przeniosłam się do He…

W kartonie

Jestem już oficjalnie pedagogiem z wykształcenia! W poniedziałek miałam obronę mojej pracy licencjackiej i obroniłam się na czwóreczkę! Dawno nie byłam z siebie aż taka dumna. I to znaczy, że nieubłaganie kończy się etap mojego życia związany z Elblągiem. Bo kiedy w poniedziałek odbiorę z dziekanatu zaświadczenie o ukończeniu studiów to prawdopodobnie nieprędko tam wrócę (nie, nie będę osobiście mogła odebrać dyplomu- zrobi to za mnie moja mama). Ostatnie 2 miesiące były czasem intensywnego załatwiania wszystkich możliwych (i tych niemożliwych też 😉) spraw. Dawno nie miałam tyle biegania po wszelkiego rodzaju instytucjach i urzędach, od banków począwszy, przez ARiMR skończywszy na notariuszu. Ale oprócz jednego papieru z uczelni (żebym mogła zacząć od października studia na innej uczelni) właściwie wszystko już mam załatwione i przyklepane. No dobra, nie wszystko. Została mi jeszcze jedna Niezałatwiona Sprawa, ale to jest coś czego naprawdę nie mam siły ruszać. Nie chodzi tu nawe…