Posty

Wyświetlanie postów z 2015

Słowa nie chcą stać się ciałem...

Obraz
Jest za dwadzieścia druga... w nocy. A ja? A ja zamiast iść spać bo jutro zajęcia i trzeba wstać rano to siedzę po ciemku i jednym źródłem światła jest  dla mnie monitor komputera.
Główna zakładka dzisiaj to YT. Tak sobie słucham muzyki jakoś. Zaczęłam od Marka Jackowskiego i Ani Wyszkoni, potem Plateau, i Carl Orff, a jak na razie skończyłam na Rubiku.
Choć sytuacja jest mocno dynamiczna w tym względzie.
Utwory na początku wybierałam świadomie, a potem YouTube zaproponowało mi filmik z koncertu z Malborka- to jak mogłam nie skorzystać- i popłynęłam trochę ze wspomnieniami. Nawet poczułam tamten mróz- oj zimno wtedy było. Taka prawdziwa polska zima z mrozem i śniegiem i śliskimi chodnikami :D
Teraz leci Dumka na dwa serca. Ryczę... śmieję się i ryczę. To jest takie wzruszające... i myślę o tym biednym Kozaku oszalałym z miłości... ech Bohunie, Bohunie... mój miły...
Ale starczy smęcenia... na chwilę... teraz chwila dla Ich 3- legendy mojego dzieciństwa, zespołu, który lubię do dzisiaj…

.no title

Piszę dla Was, Drodzy, posta, w sensie mam go w wersjach roboczych, posuwam się do przodu kawałek po kawałku, choć pewnie jak zwykle nie będzie długi- słowa pisane mnie nie słuchają, ale wiecie posta takiego na konkretny temat, podpowiem tylko, że w moich założeniach ma on dotyczyć jednego z moich zainteresowań.
Wiem, możecie to uznać za szczucie Was tak trochę, ale nie taki jest cel tego co teraz tu piszę.
Chciałam właściwie tylko powiedzieć, że NIE WIEM kiedy tenże post powstanie. Ostatnimi czasy jestem tak wypompowana jak wracam z zajęć, że gdybym nie miała w domu konkretnych określonych obowiązków, które muszę wypełnić to moje dni robocze (a przynajmniej większość) wyglądały by tak:
06:35 -wstaję06:50- wychodzę z domu08:00/ 08:30- 15:00 (a czasem nawet 18:00)- zajęcia na uczelniW domu najwcześniej o godzinie 16:00, ale częściej 18:00 bądź 19:00Obiad (albo i nie)Spać Nie wiem czy to jest kwestia pory roku, czy może ze mną jest coś nie tak w kwestii zdrowia, ale cały czas jestem senn…

a zza rozstai... kolejne rozstaje.

Kurwa.

Nieźle się zaczyna, ale z pierdyliarda różnych słów, które mi przychodzą do głowy to jeszcze jest chyba najbardziej cenzuralne (a że niestety, klnę jak szewc to troszkę tego znam)... tym bardziej, że mogłabym rozwinąć swoją wypowiedź w kwestii tego słowa... ale kurwy zostawmy w spokoju, niech żyją po swojemu, a nie o nich chciałam pisać.

Mój pogląd na świat jeszcze jakiś czas temu był jasny i przejrzysty... a teraz? A teraz właściwie to chyba muszę sobie wykrystalizować wszystkie poglądy na nowo... no wszystkie może nie, bo są rzeczy, które wiem na pewno i jestem na 1000% przekonana, że nie chcę tego zmieniać, ale właściwie to nie o tym chciałam...

Sama właściwie nie wiem co chciałam... nie wiem w ogóle jaki sens ma to, że siedzę teraz po nocy i walę w klawiaturę, bo mam wrażenie, że w sumie to i tak nikt tego nie czyta i wszystkich to wali co ja napiszę.

Ostatnio (w sobotę) miałam mega załamanie, doła i w ogóle zwaliły się na mnie wszystkie problemy tego i innych światów. Zagn…

mróz

Jest mi zimno. Siedzę na krześle ubrana w ciepłą bluzę i się trzęsę. Grzejnik mam jeszcze zimny- chyba muszę poprosić tatę, żeby dopuścił wody do centralnego, bo zamarznę. Dzisiaj gdy wyszłam z domu około 11 nakarmić kaczki (miałam zajęcia na 14.45, więc po co miałam jechać rano?) to tak mnie wywiało, że po kilku minutach czułam się jakbym spędziła na mrozie nie wiadomo ile czasu... brrr...
Wiecie co, chciałam napisać więcej, ale palce mi grabieją :o dlatego mykam pod kołdrę i spać, a jutro dzień wolny, ale pracowity :D

Dobrej nocy,
M.

Nie-wi-dzial-ność?

Jak coś jest niewidzialne to tego się nie zauważa... bo czy tak na co dzień zauważamy powietrze?Czasami czuję się takim powietrzem... choć nie powinnam w sumie- dla własnego zdrowia psychicznego.
Mam wrażenie jakby ktoś mnie zrobił w balona, zaniedbał... nie wiem jak to określić... nie powinnam tego czuć, bo przecież, nie mogę narzucić nikomu swojego jestestwa, ale mimo wszystko, choć patrzę na pozór trzeźwo i rozumem to gdzieś tam w zakamarkach czai się strach przed odrzuceniem i samotnością...

Wiecie, lubię czasami smakować słowa. Obracać je w ustach na wszystkie możliwe sposoby. I wiecie jaki smak ma dla mnie niewidzialność? Ma slodko- gorzki smak sacharyny... dlaczego? Bo z jednej strony wiąże się z wolnością, ale z drugiej jest samotnością.

To by chyba było na tyle. Wiem, że ostatnio sporo narzekam, ale teraz mam taki czas, że narzekam na wszystko- chyba ten krótki dzień i wczesne wstawanie tak na mnie działa.

morały?

Nie lubię prawić kazań, nawracać świata, czy jak to zwał tak zwał... ale dzisiaj jednak wyrzygam trochę na ten temat.
Taka sytuacja... wsiadam do autobusu, za mną wsiadła dziewczyna z kebabem. Nie ważne, że miała ponad 10 minut i mogła go zjeść na zewnątrz, przecież kierowca by poczekał, ale po co??? skoro można nasyfić w pks-ie i nasmrodzić na dodatek?  Ja rozumiem można zjeść w autobusie kanapkę, bułkę czy jabłko- mi też się zdarza, ale nie kebsa, który wali (dosłownie) na cały autobus... a kierowca co na to? ANI NIC! Tylko uśmiechnął się i powiedział smacznego...
Tu chciałam uprzedzić falę krytyki- nie mam nic do jedzenia kebabów- nawet mi się czasami zdarza, ale staram się przy okazji nie zatruwać przy okazji całej okolicy, bo mam na względzie to, że innym może przeszkadzać charakterystyczny zapach tego typu jedzenia... zwłaszcza w tak ograniczonej przestrzeni jak autobus. Uważam, że ZTM w Warszawie rozwiązał tą kwestię bardzo mądrze:
Już od 1 sierpnia obowiązywać będą zaostrzone p…

Marusia i reszta świata...

Od ponad 6 lat mam konto na portalu nk.pl. I nie jest to takie zwyczajne konto. Jest to konto fikcyjne. Może Wam się to wydać głupie, ale chyba nie wyobrażam sobie tego, że mogłabym nie mieć tego swojego "drugiego życia".
Może opowiem Wam trochę o mojej postaci.
Marusia Aganiok (tak, wiem, powinno być prze "O", ale ja zawsze słyszałam "A" i jakoś tak wyszło, a potem to już stał się mój "znak firmowy")... sanitariuszka z "Czterech Pancernych i psa", choć nie tak do końca, ponieważ mój charakter miał duży wpływ na końcowy "rezultat". Dziołcha (tak to określenie pasuje mi tu najlepiej) do tańca i do różańca z milionem pomysłów na minutę. Przez te sześć lat zmieniałam się ja i moja postać, kilka razy kasowałam konto (z różnych powodów) ale zawsze wracałam, czasami pod inną nazwą, ale dla Starej Gwardii jak bym się nie nazywała zawsze byłam Marusią, i zawsze prędzej czy później wracałam do tej nazwy.
Jak właściwie doszło do tego, …

powrót na Zielone Wzgórze

Mam prawie 20 lat.- Niezłe zdanie na początek nieprawdaż?
Mimo tego, że  niecałe 3 miesiące stuknie mi dwudziesta to czasami czuję się jak dzieciak... no i tak się zachowuję czasami... w sumie to często dość. Ci, którzy znają mnie dość dobrze już chyba przywykli do moich różnych odpałów i akcji. I nie trzeba szukać daleko przykładów... ostatnio w Gdańsku biegłam jak wariatka po watę cukrową i stałam tylko po to żeby ją kupić przez kilka minut w kolejce, w której średnia wieku wynosiła około 5-6 lat >.<
Albo w Malborku na spacerze z A., kiedy byliśmy w okolicy zamku i rozglądaliśmy się po wszelkiej maści straganach to co wpadło mi w oko? No oczywiście, że takie ringo na głowę z białą chustką doczepioną z tyłu... i co jest w tym wszystkim najsmutniejsze? Że teraz nie wiem jak je na allegro znaleźć :(
Ale wracając do tematu... jestem gdzieś tam dużym dzieckiem i niestety, nie planuje w najbliższym czasie tego zmieniać. Myślę, że gdybym nie była właśnie taka to nie odważyłabym się n…

Zmoknięty Kopciuszek

Obraz
Jak wiecie, lub nie, byłam wczoraj w Gdańsku. Tak w drodze powrotnej ze Szczecina wdepnęłam. Powiedziałabym, że przypadkiem, ale  skłamałabym, bo to był przystanek zaplanowany świadomie. Dlaczego? Bo Plateau, Ewa Błachnio i Sonia Bohosiewicz na Dolnym Mieście. No i oczywiście spotkać się z Agu- z nikim nie pije się wody z saturatora tak jak z nią :D
W Gdańsku byłam o 16, ale zanim się ogarnęłam i dotarłyśmy na miejsce zrobiła się 17.30. A na Łąkowej (podziękowania dla dwóch przystojnych stróżów prawa, którzy wskazali nam drogę  >.<) regularny festyn, taki jak u mnie gdy są dożynki lub odpust przy kościele- odlot na maksa. Choć nie to było naszą pierwszą myślą po dotarciu na miejsce hyhy... nieważne :D
Choć nie muszę najpierw wstawić zdjęcie tęczy, którą widziałyśmy, bo to taka nasza dencza i takie tam :)
Photo by Agu
Jako, że do 19 czasu kupa, a pod sceną tłoków nie było bo pogoda niepewna, poszłyśmy połazić i pozwiedzać i znalazłyśmy coś wspaniałego... WODĘ!!! Ale to nie była z…

Dziennik podróży część 1.

Dziś jest piątek- za tydzień w sobotę ruszam w drogę!
Do domu, ale i nie tylko :D
Z tej okazji postanowiłam zrobić coś w rodzaju dziennika podróży :)
Myślę, że dzisiaj jest dobry dzień by zacząć :)
Za godzinę jadę kupić bilet na pociąg. Dlaczego teraz? Bo jest zwyczajnie taniej!
See you!

Jezioro Szmaragdowe

Obraz
Pojechałam sobie dzisiaj na wycieczkę- póki mam bilet miesięczny ważny to korzystam :) - żeby odkryć coś nowego może i udało się! Znaczy to jest nowość dla mnie bo dla miejscowych to nie koniecznie :D
Kiedyś już słyszałam nazwę Jezioro Szmaragdowe, ale jakoś nigdy wcześniej tam nie zawitałam i naprawdę tego żałuję. I już wiem czemu akurat Szmaragdowe... ponieważ jak się patrzy z daleka woda faktycznie jest szmaragdowa

Jak to zobaczyłam wpadłam w zachwyt i poczułam się jak w bajce. Jezioro otoczone jest Puszczą Bukową, a wokół biegnie specjalna ścieżka, której przeszłam może 1/3 i wymiękłam bo sandały i nogi miałam niemożebnie zakurzone. Jak widać na poniższym zdjęciu, woda, jak się do niej podejdzie bardzo blisko, na płyciźnie jest przejrzysta. Nawet widziałam małe rybki pływające przy brzegu. Dawno nie widziałam zbiornika z wodą stojącą, która byłaby aż tak przejrzysta. Nawet dużo śmieci nie było po drodze, co świadczy dobrze o tych, którzy odwiedzają jezioro. Nie jest to co prawd…

Zamek Książąt Pomorskich

Obraz
Bywam tu średnio raz do roku, ale bardzo lubię ten punkt na planie Szczecina. Nie będę się rozwodziła nad szczegółami architektonicznymi, bo się na tym nie znam. Ale poza tym, że jest po prostu śliczny mam z tym miejscem inne skojarzenia :)
A było to dwa lata temu...
W 2013 roku, w sierpniu z okazji Zamkowego Lata Artystycznego miał na dziedzińcu miejsce koncert. Jesteście ciekawi czyj? A Plateau i gości:)
Od tamtego wieczoru mam do tego miejsca jakiś sentyment, no i fajne i śmieszne wspomnienia... no i oczywiście pamiętne zdjęcie, ale to już inna historia :D
2013 i dzisiaj :)

i jeszcze na zewnątrz :)

Na plażach Zanzibaru...

Obraz
Już drugi raz miałam okazję uczestniczyć w koncertach na Placu Orła Białego odbywających się z okazji Jarmarku Jakubowego. Rok temu był to niezapomniany koncert Poparzonych Kawą Trzy. W tym roku zagrał Grzegorz Turnau. A w przyszłym roku może Plateau? albo SDM? Miło by było bardzo :)
Ale wróćmy do naszych baranów...
Koncert zapowiedział taki pan w śmiesznym operowym nieco wdzianku, ale tradycyjnie nie będę się rozpisywać na ten temat.
A sam koncert genialny! Może nie wszystkie utwory znałam (o dobra znałam w sumie mooooże 5 piosenek). Może pan Turnau nie śpiewa może tak jak wokalista Plateau (czyli tak jakby do każdego osobiście), ale też umie fajną rzecz. Mianowicie stworzył niesamowicie kameralną atmosferę. Gdyby nie pizgajacy (przepraszam za to słowo, ale żadne inne  nie odda siły wiatru) wiatr to powiedziałabym, że spędziłam półtorej godziny w kameralnej sali koncertowej. I było to bardzo sympatyczne półtorej godziny praktycznie pod samą scenę (w pierwszym rzędzie siedziałam :D )

Wyspa Skarbów

Obraz
Nie chciałam zaczynać od Elbląga, ale jednak...
Jako, że jestem herbaciarą Kawiarnia Wyspa Skarbów to jedno z moich ulubionych miejsc w tym mieście i jedno z niewielu w tym miejsc, gdzie za rozsądną cenę można opić się dobrej(!) herbaty do oporu, bo 7-9 złotych (zależy od gatunku) za dzbanek herbaty to nie jest aż tak wiele, a w cenę dodatkowo wliczone są dodatki takie jak miód, imbir, cytryna czy konfitura.

A  jak właściwie znalazłam to miejsce?

Cóż... w 3 klasie liceum zdarzyło mi się pójść na wagary z moją paczką (między innymi z Agu) na Stare Miasto. Po jakimś czasie znudziło nam się łażenie i stwierdzałyśmy, że warto by gdzieś usiąść nad czymś dobrym i tak stanęło na Wyspie... Wtedy ja z Agą wzięłyśmy sobie na spółkę dzbanek herbaty (i starczyło dla obu do oporu) prosząc o dwie filiżanki (maleńkie, porcelanowe, cudowne), a nasze koleżanki o jakieś inne smakołyki, nieważne...

Sama kawiarnia jest bardzo klimatyczna, miękkie sofy, bibeloty, sufit wyklejony zdjęciami i obrazy na ścia…

najbardziej

Po pierwsze to ja lubię być sam Raz na jakiś czas zupełnie sam  Zupełnie sam Wina smak w deszczowy i jesienny dzień (Plateau- Najbardziej) Pod słowem najbardziej można wiele zawrzeć, wiele powiedzieć, nadać mu różny sens w zależności od tego jak będziemy żonglować słowami, co dodamy. Jednym słowem, pod hasło najbardziej można podciągnąć WSZYSTKO! Ale ja nie chcę o wszystkim. Choć może to wyglądać, że piszę o wszystkim, ale to nie będzie tak. Dobra namotałam strasznie, ale cóż... Najbardziejlubię, tak bo będę pisać o tym co lubię. Taki pozytyw...
Najbardziej lubię (będę sie powtarzać, ale to celowo :)) miłość we wzroku Łapusia, kiedy go drapię po mordce lub szyi- uwielbia to psinka moja...
Najbardziej lubię ten moment na sekundę przed pierwszym dźwiękiem na koncercie. Kiedy wszyscy na sali trwają w takim specyficznym skupieniu. Ta chwila zawsze jest taka jakby magiczna.
Najbardziej lubię truskawki. Prosto z krzaka, takie niemyte otrzepane tylko z piasku. I tylko z mojego ogródka <3
Najbardzi…

To miejsce na mapie...

Witajcie!
Zainspirowana blogiem MiejsceZaMiejscem, którego czytuję można by powiedzieć że jak na mnie regularnie, postanowiłam stworzyć coś w rodzaju przewodnika? zbioru? miejsc o których mogę powiedzieć że z jakiegoś powodu są moje. Czasami będą to miejsca mojego dzieciństwa, czasami miejsca w których bywam dość często, miejsca z którymi wiążą się wspomnienia i wszystkie inne z którymi w jakiś sposób się identyfikuję :)

Niedźwiedzie i inne bajki

Obraz
Dzień świętego Jana. Niby jeden z wielu, ale nie tym razem. Może dzień to za dużo powiedziane, bo 19, to już raczej wieczór.
A o czym właściwie mowa?
No oczywiście, że o Projekcie Grechuta w Gdańsku. Niby piąty raz (serio? już?) a tremę miałam jak za pierwszym razem, ale o tym dlaczego to potem.
Koncert odbył się w Centrum świętego Jana na gdańskiej Starówce, Tradycyjnie wpadłam tuż przed, a właściwie to wpadłyśmy... pierwszy raz zabrałam na koncert moją Agu (jak ja się bałam, czy jej się spodoba...). Lepsze miejsca były zajęte, ale i tak nie mogłyśmy narzekać (ten filar był taaaki piękny :P) ale wróćmy do głównego tematu. Punkt 19 na scenę wyszła pani, która walnęła przemowę (taka jak wszystkie inne- za długa, nudna etc), o której rozpisywać się nie będę tylko przejdę dalej... Muzyka... była magiczna! Nie pierwszy raz byłam na Projekcie Grechuta w wersji akustycznej, ale ten koncert przebił wszystko! Akustyka i klimat wiekowej świątyni stworzyły niesamowitą otoczkę dla i tak genialn…

Romantiko

Wczoraj pracując wieczorem (pomagałam Tacie przy polowaniach komercyjnych) stwierdziłam, że myślistwo to kurcze romantyczne jest... Przez ostatnie trzy dni zobaczyłam tyle wschodów i zachodów słońca, że głowa mała. A nie ma nic piękniejszego niż zachód słońca w pięknych okolicznościach przyrody, znaczy się w polach. Gdybym miała aparat ze sobą to zrobiłabym zdjęcia, ale jak wiadomo ja zasadniczo nie myślę, więc cóż :P
A tymczasem spadam bo muszę jechać do Elbląga :)
M.

no fight

Cześć.
Kiedyś byłam wojownikiem. walczyłam dosłownie o każdą pierdołę.
Starałam się pielęgnować każdą relację, zależało mi na każdej nici sympatii, czasami nawet na siłę tak bardzo byłam złakniona przyjaźni i jakichkolwiek oznak tego, że ktoś mnie lubi. Ale dzisiaj to się zmieniło.
Nie wiem w sumie czemu. Może po prostu dorosłam? A może się zmęczyłam bezsensowną walką o rzeczy, które się wypaliły same z siebie? Może nauczyłam się odsiewać ziarno tych naprawdę wartościowych relacji, od plew tych zbędnych, toksycznych?
Doszłam do takiego etapu w swoim życiu, że najchętniej odcięłabym się od świata i zatopiła się w światach stworzonych, przez Pilipiuka, Komudę, Piekarę i kilku innych ludzi. Możecie to nazwać fochem, weltschmerzem (uwielbiam to słowo po prostu) czy jak tam chcecie, ale ja się zwyczajnie ostatnio alienuję od świata. I zauważam dużo zmian na plus we mnie... na przykład potrafię się zdystansować od wielu spraw, które mnie dotyczą. Mniej nerwowa się zrobiłam też, bo i po co m…

Melodia pamięci

Obraz
Konicziwa!
Znów mam "nastroje" najchętniej zamknęłabym się w szafie ze słuchawkami i olała cały świat... ale właściwie to nie o tym chciałam...
Tak sobie pomyślałam, że właściwie z każdą większą okazją kojarzy mi się jakaś jedyna piosenka i chciałam się z Wami tym podzielić, choć nie będzie to chronologicznie, bo po prostu mi się nie chce :)
1.Wesele Ani i Arka- Szczęśliwej drogi już czas
A czemu? Cóż ta piosenka była ok 5 rano i to przy tym utworze "wymiękłam" po przetańczonej calutkiej nocy, z czego część z welonem panny młodej
2. CEMS Chance (SGH w Warszawie)- Billie Jean Tu chciałam polecić projekt- fajna sprawa, kilka niezapomnianych dni w Warszawie. A Jackson bo już zawsze ta piosenka była ze specjalną dedykacją dla kolegi.
3. Zabawa w Sielance (taki tam wolontariat, w sumie to już dawno i nie prawda, ale jednak)- Na dobre i na złe


Taniec z Jarkiem haha to była impreza :D 
4. Studniówka Kamila- Sen o Victorii

Cóż mogłabym wskazać jeszcze kilka innych piosenek,…

Piekło i niebo

Obraz
Jest tak późno, że już wcześnie. Ale ja nie mogę spać, dlatego chciałam o czymś opowiedzieć.

Siedzę sobie ze słuchawkami na uszach i gra mi Rubik. Owszem klaskanie i te sprawy. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak dobrze się tego słucha tak w środku nocy. W dzień to już nie jest to samo, nie ma tej specyficzne magii, która wiąże się z ciemnością panującą wokół mnie i otulającą mnie jak miły kocyk.
Na pozór nie pasuje to do mnie może, ale jakby się głębiej zastanowić to i owszem jest to jak najbardziej na miejscu.
Nie jest to słuchanie dla samego tylko słuchania. Ma ono znaczenie dwojakie dla mnie.
Pierwsze:
O czym są te piosenki? O miłości (oczywiście). Należę do osób, który powinno się zabronić słuchania takiej muzyki i oglądania komedii romantycznych. Jako osoba "pojedyncza" (że singielka w tym sensie) i bez powodzenia w tych sprawach jak do tej pory, takie piosenki totalnie rozwalają mi totalnie system nerwowy. A jak zaczynam oglądać teledyski to w ogóle kończy się to taki…

Woda i Ogień

Obraz
Agu za wszystko.  Bez Ciebie ciemno jest... Znamy się już ponad cztery lata. To dużo, ale i bardzo mało, zależy od punktu widzenia. Chciałabym Wam opowiedzieć jak wygląda to z mojej strony. Poznałyśmy się w pierwszej klasie liceum przy okazji wolontariatu w Sielance (staare dzieje) w gabinecie pani P.. I właściwie stało się jakoś tam samo :D. Ona na "humanie", ja "biolchem"- całkiem dwa różne bieguny. Ale z tej perspektywy patrząc to nas "uratowało", bo gdybyśmy były w tej samej klasie to pewnie ziałybyśmy do siebie nienawiścią hah taka tam prawidłowość. Choć jeden przedmiot miałyśmy razem- niezapomniany język rosyjski z panią Ch. :). Wiele tam się działo przez te dwa lata, choć były stałe elementy takie jak "ONA MNIE BIIIIIJEEEEE PSZE PAAANI!" złote chwile :).  Och oczywiście były też inne momenty i to nie tylko związane ze szkołą, ale tą część pozostawię tylko dla sobie jako moje słodkie i... straszne sekrety. Teraz nie chodzimy już do szkoły, b…

Wiosna! Wiosna! Wiosna ach to Ty!

Obraz
Dzisiaj nie miałam części zajęć, więc wróciłam wcześnie do domu i skorzystałam z pogody. A oto wyniki :) w większości surowe i nie obrobione, ale czułam silną potrzebę podzielenia się z Wami :D




















.o naiwności!

Zastanawiam się co mam w sobie takiego, że niektórzy mają mnie za osobę skrajnie naiwną.
Czy ja mam to w twarzy wypisane czy co?
Mnie osobiści bardzo to irytuje, bo jak ktoś traktuje mnie jak niczego nieświadome dziecko to czuje się jak jakaś opóźniona w rozwoju czy coś w tym rodzaju. Ja już sama nie wiem czemu tak jest. Do naiwności mi daleko. Widzę i rozumiem o wiele więcej niż się większości ludzi wydaje. Oczywiście nie uważam siebie za jakąś wyrocznię czy coś, ale jednak mimo wszystko...
Może to kwestia mojego pochodzenia jest (z którym zresztą się nie kryję specjalnie bo uważam, że nie mam czego się wstydzić)? Wiecie, taki ze mnie Chłopek-roztropek w oczach niektórych może jest... w sumie to nawet zabawne, ale jednak bardziej tragiczne (zwłaszcza w skutkach).
Dla mnie w dalszym ciągu to jakaś farsa jest, ale co zrobisz jak nic nie zrobisz?
Nic to nie będę roztrząsać, ale jak kiedyś mi przyjdzie do głowy jakaś związana z tym teoria to Wam powiem.
M.

.na zawsze

Obraz
Na zawsze- pojęcie bardzo względne.
Zwłaszcza jeśli chodzi o przyjaźń.
W naszej paczce z liceum było sporo osób. I mówię tylko o absolwentach. Bo Ci którzy jeszcze chodzą to inna bajka, choć uwielbiam ich mocno, mocno <3
No więc wracając do starej gwardii no cóż z żalem muszę powiedzieć, że się wszystko spóło i rozlazło, choć tak na prawdę nie minął jeszcze rok. Niektórzy się poobrażali nie wiadomo o co właściwie, z niektórymi kontakt urwał się śmiercią naturalną. Właściwie tylko ja i Agu trzymamy się razem, choć jak wiadomo nie jest to łatwe, bo ja tu, a Ona w Gdańsku, ale jak się chce to kurza stopa można!
Cóż są tacy co na własne życzenie się oddalają. Tak powoli i systematycznie, co jest jak dla mnie przykre, bo nie lubię mijać kogoś, kto jest mi dość bliski, na korytarzu, kto patrzy na mnie i wyraźnie mnie ignoruje. Bo co? Bo się znudziłam jako przyjaciółka? Ale co ja mogę, narzucała się nie będę, poboli, poboli i przestanie. Może też kiedyś będę udawała, że tej osoby (nie chc…

Wszystkie moje niepoprawności

Obraz
Cześć!
Doszłam do wniosku, że w kraju rusofobii w jakim niewątpliwie mieszkam (oczywiście nie twierdzę, że jestem rusofilką, bo nie mam, że się tak brzydko wyrażę "pierdolca" na tym punkcie, a znam ludzi, którzy takowego mają) każdy kto wyrazi jakąkolwiek nić sympatii do tego co rosyjskie jest potępiany i wyzywany od najgorszych.
W tym momencie jestem niepoprawna politycznie i to strasznie, wiem, ale chcę powiedzieć, że ta rusofobia jest chora. Ja rozumiem wojna, Ukraina, Putin, Stalin i rozbiory (o czymś zapomniałam? Ach tak! Krym jeszcze!),Co rosyjskie twój WRÓG! Na MIŁOŚĆ BOSKĄ! (kolejny mój błąd- teraz bluźnię, trudno, przeżyję!). Czy naprawdę, przez pieprzoną politykę mamy wywalić do śmietnika to co jest dobre i fajne? Może od razu należałoby zakazać wymawiania słowa Rosja i pochodnych od niego? Tak Ja wiem, że niektórym ten pomysł bardzo by się spodobał i gdyby to było możliwe wszyscy mówilibyśmy "Sam-Wiesz-Gdzie".
Przecież Rosja tak naprawdę od zawsze żyjąca…

Hipnotyzuj, wtedy mnie masz...

Obraz
Witajcie,
Jest już późno już trochę, ale ja przez te głupie ferie trwające miesiąc sypiam o naprawdę dziwnych porach.
A dzisiaj siedzę sobie i słucham... Nataszy Urbańskiej.
Hipnotyzuj mnie... i wiecie co, lubię tą piosenkę. Z każdym kolejnym odsłuchaniem coraz bardziej. Oczywiście wszyscy wiemy doskonale, że to nie w moim stylu i tak dalej, ale jakoś tak po prostu stało się.  Choć sam w sobe utwór mało ambitny i w ogóle :)
Jednym z plusów jest Titus w teledysku hah.
Dobra a teraz idę jednak spać :D M.

.Infantylnosć

Cześć,
Dziś chciałam napisać krótko o pewnym zjawisku. Jak domyślacie się pewnie będzie to o infantylności... u mężczyzn.
Infantylność- niedojrzałość, dziecinność w zachowaniu osoby dorosłej, tak pokrótce.

Jest to coś czego nie znoszę strasznie, zwłaszcza ostatnimi czasy. Zwłaszcza jak facet się tak zachowuje. A już najbardziej denerwuje mnie jak facet infantylnie się wyraża.
Gdy słyszę "kicie", "bąbelki" i "misie" skierowane do mnie to dostaję białej gorączki.Czy ja mam trzy lata? Albo może na imię mi Bąbelek, Kicia albo niedaj Posejdonie, Misiu?
Misiu to był mój piecho kochany, był niestety, już 3 lata będzie jak go niema.
Kicia... cóż spróbujcie powiedzieć to głośno... jakiej intonacji nie użyjecie brzmi tak samo okropnie... jak pieniążki, jeśli nie gorzej.
Bąbelek? To określenie pasuje do małego 2 letniego dzieciaczka, który jest słodki i pyzaty, że aż by go schrupał :D, ale nie do kobiety lat prawie 20... no na Teutatesa!
Przykładów mogłabym podać jeszcze…

Czesał czyżyk czarny koczek...

Obraz
Cześć!
Wiem, że ostatnio straaasznie narzekałam, ale nie będę za to przepraszać, bo przecież mam prawo do chwili słabości.
Wczoraj w sumie nie licząc tej półtorej godziny w teatrze, też nie było zbyt dobrze. Do tego stopni, że obraziłam się na życie i nawet obiadu nie zjadłam.
Na szczęście dziś już jest OK
Miałam dziś (a nawet może już wczoraj) egzamin z psychologii, który... zdałam, na 3+ tylko co prawda, ale w czwartek idę na poprawę (kuuuuuujon!). A jutro (no chyba jednak już dziś :P) pyta z pedagogiki wczesnoszkolnej z ćwiczeń i mam na tym przedmiocie prezentację, ale będę silna i dam radę!
A teraz idę jednak już spaaaaaać
Dobranoc :)


.no life

Cześć,
I znów pojawiam się i znikam, i znikam, i znikam..., ale wiecie co, czasami życie wygrywa ze mną. Tak jak dzisiaj. Taaaakie miałam plany, ale skończyło się na tym, że właściwie cały dzień spędziłam w łóżku z Pentasiem czytając (kolejny raz, tym razem na wyrywki) panią Margit Sandemo i Jo Nesbo. Taka jestem nie do życia i umieram, bo boli.
A jutro poprawa ze słówek z angielskiego i na wtorek praca z pojęć i systemów.
Chyba tracę powoli do tego wszystkiego serce, do użerania ze Smerfem (choć jeszcze na otwartą drogę wojny nie wstąpiłam, punkt przesilenia zbliża się nieubłaganie -.-). Nawet do muzyki i rysowania powoli zaczynam tracić cierpliwość. I do bloga też... do wszystkiego a najbardziej do siebie.
Ale się użalam nad sobą, wiem, wiem. Z tego mojego użalania płyną jednak pewne wnioski.
Brakuje mi CELU, zwyczajnie jakiegoś SENSU (w Jasminum był taki moment, kiedy jeden z braciszków, Czereśnia chyba, nosił figury świętych, których pierwsze litery imion układały się w słowo SENS…

All that she wants...

Cześć,
pozdrawiam z PWSZ. Siedzę właśne jak widać na ćwiczeniach tak intensywnie. Nie potrafię jakoś się skupić na pedagogice emancypacyjnej, bo w głwie brzmi mi ciągle "All that she wants". Dzisiaj byłam w moim liceum, gdzie spotkałam sie z Jennym i było sympatycznie. Było prawie tak jak za starych dobrych czasów. Siedzieliśmy u Pani P. i gadaliśmy jak zawsze na milion tematów na minutę, a Mateusz okupował (?) Pentasia grajac w Temple Run 2. Czyli jak w liceum hehe.
Potem niestety przyszedł czas na naukę i dlatego tu siedzę. Ale droga "na szafot" upłynęła mi bardzo sympatycznie bo Jenny ruszył kuperek i mnie odprowadził, normalnie nie mogliśmy się nagadać, no ale w sumie to rzadko się widzimy.Dobra, czas jednak powrócić do Fereira. Na koniec chciałabym pozdrowić Mateusza i podziękować za dzisiaj.Margot.Post Scriptum: a już jutro «Dzieła wszystkie Szekspira» w Teatrze im. Aleksandra Sewruka :-)

Krakowski Ukośnik!

Obraz
Konicziwa!
Dzisiaj chciałabym powrócić z moją podróżą, albowiem KRAKÓW!


Jeśli chodzi i podróż na trasie Gdańsk- Kraków to te 10 prawie 11 godzin minęło mi w sympatycznym towarzystwie Ani, z którą się umówiłam na fb i Konrada poznanego w autobusie. Choć nie obyło się i bez przygód typu walka z automatem w Łodzi, ale to takie typowe.  Kraków powitał mnie deszczem, ale na szczęście nie jakimś przenikliwym :) po wydobyciu się z autobusu na krakowskim dworcu pojawił się zasadniczy problem... w którą stronę?  I tu do akacji wkraczają koledzy z Bochni (pozdrawiamy :D), których spotkaliśmy nieopodal i którzy jak się okazało zmierzali na tenże sam koncert, no i nie bardzo mieli pomysł gdzie iść. Idąc więc zwartą grupą doszliśmy do najbliższego skrzyżowania i... i stanęliśmy w miejscu, ale nawinęła się taka jedna pani z psem (oooo to było przeżycie huh) i powiedziała nam mniej więcej jak mamy się kierować, a że przed koncertem takim watro wprowadzić się w jeszcze bardziej imprezowo-koncertowy n…

Postanowienia

Obraz
Witajcie!
Już niebawem kolejna część o moim   tour po Polsce, a tymczasem pora na postanowienia noworoczne. Zazwyczaj ich nie robię, ale w tym roku jednak!
No to MOJE POSTANOWIENIA NA 2015:
Koncerty i jeszcze więcej koncertów!Zgłębić tajemnice make-upu (nie żebym musiała, ale chyba się zaczęłam tym interesować ;D)Wyleczyć się z nadmiaru romantyzmu i marzeń o Bohunie na czarnym motocykluPozaliczać to co do zaliczeniaI CODZIENNIE! czytać 2 strony "Słownika wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych" Wł. Kopalińskiego Słowo na dziś: ABDERYTA głupiec, kiep, tępak, kołtun; por. beocki -gr. abderites- mieszkaniec Abdery, (miasta portowego w Tracji), jej mieszkańcy (mimo, że była ojczyzną Demoktyta, Protagorasa i in. sławnych ludzi) uchodzili za ograniczonych prowincjuszy.
Czyli z polskiego na nasze- tak jakby być z Sosnowca xD (Ci co oglądali "Świętą wojnę" wiedzą o co chodzi)
To by było na tyle...
Margot
a na koniec PIOOOOSENKA!