Przejdź do głównej zawartości

Happy B'day!

Konicziła!
A wiecie, że dziś (a właściwie to już wczoraj :D) są moje urodziny. Yay! Może nie obchodzę jakoś specjalnie tego święta, bo i nie ma czego, ale zawsze ten dzień napełnia mnie pozytywnymi uczuciami do świata bo każdy próbuje być dla mnie miły heh
Tylu ludzi napisało mi życzenia/ zadzwoniło do mnie, że ojejciu, choć jeśli chodzi o te życzenia na Fakebooku to wszyscy wiemy jak to jest, ale i tak miło :D

Ale i tak mimo wszystko we ar de sampions! Dlaczego? Bo odezwała się we mnie najgorsza choroba świata- KOBIECA LOGIKA! Tak wiem brzmi okropnie, ale tak jest...
A jak się odezwała? Otóż siedziałam na Fakebooku i chciałam odpisać znajomej i nagle okazało się, że czat nie działa (straaaszne, katona ta strofa normalnie), i wtedy kobieca logika zaatakowała:  "Ojej czat na facebooku nie działa, trzeba coś z tym zrobić... już wiem! pomaluję paznokcie, może nie rozwiąże to problemu, ale przynajmniej będę miała pomalowane paznokcie". I cóż czat dalej nie hula, ale ja siedzę z czerwonymi pazurkami i czuję się nieco kaleka bo ja zawsze mam tak, że jak już nałożę lakier na paznokcie to boję się czegokolwiek tknąć w przekonaniu że mi się lakier odpryśnie zrobią się odciski palców itd. ale i tak jest fajnie :D

A tymczasem odmeldowuję się aby udać się na spoczynek,
M.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Nowy rok- nowa ja

taaaa... już się rozpędzam i lecę.

To nie będzie żadne podsumowanie ubiegłego roku, bo co tu podsumowywać, skoro wiele się nie działo. Nic, null, zero, nothing. Nie powiem, że się nie zmieniło, bo parę zmian zaszło, ale  nie ma nad czym się rozwodzić.

Ale wracając do tematu "nowy rok- nowa ja"... nie zamierzam lecieć na siłownię, katować się dietą, czytać podręczników motywacji, choć pewnie wszystko to by mi się przydało, ale sama myśl o tym mnie napawa obrzydzeniem. Siłownia to nie dla mnie, ale jak zrobi się ciepło i owszem wsiądę na rower. Dieta... cóż przez tydzień byłam na kapuścianej, dziękuję postoję. A co do książek motywacyjnych- wolę po raz setny przeczytać Harry'ego Potter'a, Sagę o Ludziach Lodu, książki Moniki Szwaji, albo Miejsce za Miejscem Michała Szulima.

Chociaż w sumie to mam kilka "drobnych" postanowień, celów, czy jak to tam zwał.

Znajdę sobie znajomych (TAK! może brzmi to śmiesznie, ale nie licząc kilku osób ze studiów, z którymi widzę …

W sumie nie jest źle

Cześć,
Dawno mnie nie było. Ostatni raz zaglądałam tutaj przed wyjazdem do Montfoort. Od tego czasu wiele razy zbierałam się do wystukania kilku słów z aktualizacją. Nawet kilka razy zaczynałam pisać szkic wpisu w zeszycie, ale jakoś nigdy nie mogłam go skończyć.
Ale teraz, kiedy moje życie jako tako złapało jakiś pion  chciałabym wrócić do pisania, bo muszę przyznać, że trochę mi tego brakuje. Mam taki ambitny plan, żeby nowe wpisy pojawiały się raz w tygodniu, w niedzielę. Czy mi się uda? Wierzę, że mam szansę :)

A co przez te prawie 4 miesiące się u mnie działo?

Jak wiecie byłam w Holandii. Miałam być tam około 7 tygodni. Cóż, poszło nie po mojej myśli. W serach pracowało mi się naprawdę dobrze, myślałam, że szefostwo jest ze mnie zadowolone. A jednak po dwóch tygodniach podziękowali mi za współpracę. Trochę się załamałam. Na szczęście nie zostałam z tym sama, bo mam w Holandii osobę do której mogłam się zwrócić o pomoc. Dlatego po dwóch tygodniach z Montfoort przeniosłam się do He…

W kartonie

Jestem już oficjalnie pedagogiem z wykształcenia! W poniedziałek miałam obronę mojej pracy licencjackiej i obroniłam się na czwóreczkę! Dawno nie byłam z siebie aż taka dumna. I to znaczy, że nieubłaganie kończy się etap mojego życia związany z Elblągiem. Bo kiedy w poniedziałek odbiorę z dziekanatu zaświadczenie o ukończeniu studiów to prawdopodobnie nieprędko tam wrócę (nie, nie będę osobiście mogła odebrać dyplomu- zrobi to za mnie moja mama). Ostatnie 2 miesiące były czasem intensywnego załatwiania wszystkich możliwych (i tych niemożliwych też 😉) spraw. Dawno nie miałam tyle biegania po wszelkiego rodzaju instytucjach i urzędach, od banków począwszy, przez ARiMR skończywszy na notariuszu. Ale oprócz jednego papieru z uczelni (żebym mogła zacząć od października studia na innej uczelni) właściwie wszystko już mam załatwione i przyklepane. No dobra, nie wszystko. Została mi jeszcze jedna Niezałatwiona Sprawa, ale to jest coś czego naprawdę nie mam siły ruszać. Nie chodzi tu nawe…