Przejdź do głównej zawartości

Sentymenta

(na zdjęciu od lewej: Pola Raksa, Zbigniew Cybulski, Barbara Brylska)

Konicziła!
Ten wpis zaczęłam nieco nietypowo bo od obrazka, ale to właśnie o nim chcę się trochę rozwinąć.
Jest to kadr z filmu Ich dzień powszedni, którego... nie widziałam, ale Pola Raksa jest aktorką, która grała Marusię w Czterech pancernych, a jak wiadomo Wam (lub nie) jeszcze 2 lata temu miałam silną fazówkę na ten serial i w związku z tym od 2009 roku na nk.pl mam konto, które teraz nieco mniej (choć dla starych znajomych wciąż jestem Maruśka)  jednak wiąże się z ta postacią, na początku była to wierna kalka, ale dał znać tam o sobie mój charakterek i powstała osóbka dość charakterystyczna, wśród przedstawicieli starej gwardii (zwłaszcza związanej z tradycyjną klasą E <sienkiewiczowską> (bardzo związane wiem, ale to tam najlepsze imprezy)) stanowczo rozpoznawana, mam nadzieję, że z uśmiechem.
A drugą kluczową postacią dla mnie w tym fotosie jest B.Brylska, czyli Krzysia z Pana Wołodyjowskiego (no już słyszę to pytanie wklepywanie w Google co to jest  Pan Wołodyjowski, ale nie podam Wam odpowiedzi, co to to nie, będę okrutna). Ponieważ Krzyśka, która niestety zniknęła z naszoklasowego łona, jest dla mnie kimś w rodzaju bliźniaczej duszy. Niezłe hece razem odstawiałyśmy. Krzychna była takim promyczkiem słońca w pochmurny dzień. Z tą postacią związane jest wiele historii, które momentami przybierały dziwne kształty, ci co nie czytali w życiu nie ogarną xD.
A samo w sobie zdjęcie jest dla nas historyczne, symboliczne i w ogóle mega ważne. Niby tylko kard, na którym są dwie baby i facet w środku, a tyle treści. Co do faceta, to różne wersje krążyły w eterze, czasami był to Wojczi (też kochany ludzik), a czasami "piękny" nieznajomy.
W każdym bądź razie to jest jeden z tych obrazów, którzy budzi u mnie tyle pozytywnych emocji, że nawet pisząc te słowa, uśmiech mam tak szeroki, że jeszcze trochę, a rozerwało by mi usta, mimo, że mięśnie mi siadają z bólu to banan z mojego lica nie schodzi :)

Wiem, że spodziewaliście się pewnie czegoś jeszcze dłuższego, ale i tak jest chyba dobrze co? Zachęcam do pozostawiania swoich myśli w komentarzach pod wpisem, to naprawdę nie gryzie :)
Pozdrawiam,
Inkheart Margot.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Nowy rok- nowa ja

taaaa... już się rozpędzam i lecę.

To nie będzie żadne podsumowanie ubiegłego roku, bo co tu podsumowywać, skoro wiele się nie działo. Nic, null, zero, nothing. Nie powiem, że się nie zmieniło, bo parę zmian zaszło, ale  nie ma nad czym się rozwodzić.

Ale wracając do tematu "nowy rok- nowa ja"... nie zamierzam lecieć na siłownię, katować się dietą, czytać podręczników motywacji, choć pewnie wszystko to by mi się przydało, ale sama myśl o tym mnie napawa obrzydzeniem. Siłownia to nie dla mnie, ale jak zrobi się ciepło i owszem wsiądę na rower. Dieta... cóż przez tydzień byłam na kapuścianej, dziękuję postoję. A co do książek motywacyjnych- wolę po raz setny przeczytać Harry'ego Potter'a, Sagę o Ludziach Lodu, książki Moniki Szwaji, albo Miejsce za Miejscem Michała Szulima.

Chociaż w sumie to mam kilka "drobnych" postanowień, celów, czy jak to tam zwał.

Znajdę sobie znajomych (TAK! może brzmi to śmiesznie, ale nie licząc kilku osób ze studiów, z którymi widzę …

W sumie nie jest źle

Cześć,
Dawno mnie nie było. Ostatni raz zaglądałam tutaj przed wyjazdem do Montfoort. Od tego czasu wiele razy zbierałam się do wystukania kilku słów z aktualizacją. Nawet kilka razy zaczynałam pisać szkic wpisu w zeszycie, ale jakoś nigdy nie mogłam go skończyć.
Ale teraz, kiedy moje życie jako tako złapało jakiś pion  chciałabym wrócić do pisania, bo muszę przyznać, że trochę mi tego brakuje. Mam taki ambitny plan, żeby nowe wpisy pojawiały się raz w tygodniu, w niedzielę. Czy mi się uda? Wierzę, że mam szansę :)

A co przez te prawie 4 miesiące się u mnie działo?

Jak wiecie byłam w Holandii. Miałam być tam około 7 tygodni. Cóż, poszło nie po mojej myśli. W serach pracowało mi się naprawdę dobrze, myślałam, że szefostwo jest ze mnie zadowolone. A jednak po dwóch tygodniach podziękowali mi za współpracę. Trochę się załamałam. Na szczęście nie zostałam z tym sama, bo mam w Holandii osobę do której mogłam się zwrócić o pomoc. Dlatego po dwóch tygodniach z Montfoort przeniosłam się do He…

W kartonie

Jestem już oficjalnie pedagogiem z wykształcenia! W poniedziałek miałam obronę mojej pracy licencjackiej i obroniłam się na czwóreczkę! Dawno nie byłam z siebie aż taka dumna. I to znaczy, że nieubłaganie kończy się etap mojego życia związany z Elblągiem. Bo kiedy w poniedziałek odbiorę z dziekanatu zaświadczenie o ukończeniu studiów to prawdopodobnie nieprędko tam wrócę (nie, nie będę osobiście mogła odebrać dyplomu- zrobi to za mnie moja mama). Ostatnie 2 miesiące były czasem intensywnego załatwiania wszystkich możliwych (i tych niemożliwych też 😉) spraw. Dawno nie miałam tyle biegania po wszelkiego rodzaju instytucjach i urzędach, od banków począwszy, przez ARiMR skończywszy na notariuszu. Ale oprócz jednego papieru z uczelni (żebym mogła zacząć od października studia na innej uczelni) właściwie wszystko już mam załatwione i przyklepane. No dobra, nie wszystko. Została mi jeszcze jedna Niezałatwiona Sprawa, ale to jest coś czego naprawdę nie mam siły ruszać. Nie chodzi tu nawe…