Oczy tej Małej...

Krystianowi- 
choć wiem, że prawdopodobnie 
i tak nigdy tego nie przeczytasz, 
ale chciałabym, żebyś wiedział...

Kiedyś, dawno, dawno temu poznałam pewnego chłopaka. Historia zaczyna się banalnie, choć w sumie nie, bo nie codziennie dziewczyna poznaje chłopaka w grze polegającej na planowaniu działań w czasie II WŚ. A poznaliśmy się na czacie tej gry gdzie  razem z kilkoma innymi osobami spędzaliśmy czas bardzo wesoło na mniej i bardziej inteligentnych rozmowach. Z czasem gra odeszła gdzieś na dalszy plan bo to wiadomo szkoła i życie w "realu", z niektórymi ludźmi jednak kontakt pozostał na GG (czy ktoś to jeszcze pamięta), ale z czasem się rozluźniał. Tylko z Nim ta więź przetrwała i przerodziła się w przyjaźń. Wiele nocy zdarzyło nam się przegadać w komunikatorze, o radościach, muzyce, smutkach, problemach... ileż to razy omawialiśmy nasze problemy i byliśmy dla siebie wsparciem. I do dziś pamiętam, że mówił do mnie Księżniczko, a ja do niego Kocie, nie wiem czemu, ale jakoś tak się utarło, choć przecież dalej byliśmy tylko i aż przyjaciółmi. To dzięki Niemu jestem tym kim jestem, jemu zawdzięczam Guns 'n Roses w moim życiu i to że wiele razy nie załamałam się kompletnie. I tak egzystowaliśmy sobie pięknie po obu stronach ekranu, każde u siebie. Raz prawie się spotkaliśmy, ale niestety szkoła (wtedy jeszcze do gimnazjum chodziłam) pokrzyżowała mi plany. O jakże potem żałowałam, ale czasu nic nie odwróci. I wszytko byłoby pięknie, ale ja jestem jednak życiowo głupia, tak bardzo głupia i się zakochałam. I to nie na podstawie wyglądu, bo cóż może dać jedno średniej jakości zdjęcie? Nie, ja się zakochałam dlatego, że poznałam jego duszę i to co w niej najpiękniejszego, a także jej cienie. Niecodzienne nieprawdaż? Ale ja jestem po prostu inna. I tak sobie żyłam w moim zakochaniu szczęśliwa z każdej wiadomości, każdego znaku. Sama też pisałam z radością dziecka, jednak nigdy nie odważyłam powiedzieć się tego co skrywałam (i dalej skrywam) na dnie serca. I choć wiem, że dzisiaj jest szczęśliwy (a przynajmniej tak mi się wydaje) z kimś innym to nie potrafię się wyleczyć z Niego do końca. Myślałam do niedawna, że mi przeszło, że zapomniałam, ale gdy ostatnio "odrabiałam lekcje" przed Projektem Grechuta zapoznając się z Magdą Umer (która będzie gościem na koncercie w Syrenie) i jej twórczością w postaci Oczu tej Małej, weszłam sobie ot tak na GG i gdy zobaczyłam Jego imię koło czerwonego słoneczka, wszystko powróciło do mnie. I wiem, że właśnie w tej chwili jego słoneczko świeci się na żółto, czyli jest dostępny, ale nie napiszę, choć będę się w nie wpatrywać zaklinając go o choćby jedno słowo. I tak słuchając pani Umer pomyślałam sobie jak bardzo ta piosenka pasuje do mnie i tej sytuacji. Smutne, ale taka już ze mnie zakochana idiotka, która prawdopodobnie będzie już zawsze się wpatrywać w żółte słoneczko i z każdą minutą zadawać sobie coraz większe katusze. Bo ciężko będzie mi zakochać się tak bardzo w kimkolwiek innym, bo On będzie się kładł na tym cieniem... choć chciałabym być kiedyś szczęśliwa... z kimś... kiedyś

Nastał ten dzień niewymowny 
Odszedł bez słowa kochanek podły, na nic się zdały płacz jej i modły. 
(...)
Kto by uwierzył w całym Makowie, że dla niej światem był jeden człowiek?

I taka by była historia tej mojej durnej, choć czy można powiedzieć, że miłość jest durna, chyba nie... ale jednak mimo wszystko durnej miłości

Księżniczka- bo On mnie tak nazywał. 

Komentarze

  1. Margot, jeszcze będę się na Twoim weselisku bawiła-zobaczysz! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak bym chciała, ale teraz siedzę i gapię się w to głupie żółte słoneczko i myślę, że nic z tego

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Bawię się świetnie...

W kartonie

Niby-nóżka niby-mózg