No chyba ty

Dobry wieczór,
dzisiaj było ciężko, ale nie w szkole, gdzieżby. Na uczelnię się nawet nie pofatygowałam, bo od wczorajszego wieczoru coś mnie rozłożyło, a raczej mój żołądek. Na szczęście już jest dobrze, ale w nocy było bardzo ciężko. Z tej to okazji cały dzisiejszy dzień przeżyłam na jednej suchej bułce i dużej ilości wody i herbaty. Na szczęście polepszyło mi się na tyle, że jutro normalnie zamierzam iść na zajęcia, tym bardziej, że dużo ich nie ma bo tylko Gra na instrumencie (ciągle nie mogę z tego przedmiotu) i wykład z Pedagogiki przedszkolnej i wczesnoszkolnej, więc jakoś dam radę. I byle do piątku bo w piątek widzę się z moją Agą najpierw rano na rynku, a potem po zajęciach rezerwujemy bilety na autobus do Krakowa.
A tymczasem zostawiam Was z piosenką, która się ostatnio do mnie przyczepiła i idę spać :)

G.

Do wyjazdu: 30 DNI


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bawię się świetnie...

W kartonie

Niby-nóżka niby-mózg