Hero... my hero

Jest (już) sobota 0:30 więc Dzień dobry!
Dzisiaj miałam taki trochę dzień (a raczej wieczór, bo dnia nie ogarnęłam) rozgarniania tematów muzyczno-sentymentalnych, ale nie o tym chciałam. Chciałam opowiedzieć Wam o moim ulubionym bohaterze... kreskówkowym :).
Jest to ...



















Nieee nie ten "durny ptak" a lemur! Tak Król Julian z Pingwinów z Madagaskaru. Pomijając, że jest to najlepsza bajka ever. A dlaczego Julian?
Ponieważ Lemur jest cudownie w siebie zapatrzony i jego genialne teksty. Dzięki niemu nauczyłam się ironii i sarkazmu, które to wcale łatwe nie są. Zresztą jak tu nie hołubić Króla Niu Jorku Bejbe!
I za co jeszcze cenię go? Za to, że jest skarbnicą tekstów, którymi można zagiąć niejednego  kretyna, których niestety tak wielu.
Tym czasem niby nic nie napisałam, a prawie 1:00 już, więc idę spać :)

Dobrej (reszty) nocy i miłego weekendu

M.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bawię się świetnie...

Niby-nóżka niby-mózg

W kartonie