Przejdź do głównej zawartości

Ballada dworcowa

Witajcie,
Dzisiaj tak nietypowo bo nie z domowego zacisza,a z dworca PKS. Czekam właśnie na autobus do domu po zajęciach na uczelni. Jest dopiero 13:57, a mój kurs jest dopiero o 15:30, tak więc jeszcze półtorej godziny przede mną, które trzeba jakoś spędzić. Żeby jeszcze pogoda dopisywała to pół biedy, ale niestety się rozpadało toteż (ładne słowo nieprawdaż?) zamiast siedzieć na stanowisku kiszę się na stojąco w śmierdzącym budynku dworca, wśród obcych ludzi, którzy nawiasem mówiąc też różnie pachną. Dla osoby, która nie lubi ścisku i smrodu mas ludzkich (bo zawsze duże skupiska ludzi wydzielają charakterystyczny smrodek) to iście traumatyczne doświadczenie. To można by zadać pytanie jak wytrzymuję koncerty? Otóż na koncertach czy to w teatrze, czy na stadionie, czy w plenerze sprawa wygląda ździebko inaczej. Publiczność jest jakby mniej przypadkową grupą ludzi (bo nie każdy może sobie pozwolić na wydatek rzędu 220 złotych polskich- ja tyle zapłaciłam za Slasha) i wtedy obowiązuje już jakaś kultura higieniczna i osobista. Czego nie można powiedzieć o ludziach na dworcu, właśnie jakiś stary... (tu epitet pominę ze względu na jakiś tam poziom kultury) odepchnął mnie brudnymi łapami z jakimś tam niemiłym tekstem (nie słyszałam bo mam na uszach słuchawki) od słupka o który stałam oparta i stanął tam i stoi. Aż korciło mnie żeby coś powiedzieć, ale postanowiłam być ponad to. Ale wracając do tematu higieny na koncertach to nie wiem czemu, ale krąży opinia,  że ktoś kto słucha rocka, czy metalu, chodzi w glanach (a już nie daj Posejdon, żeby chłopak miał długie włosy) to zaraz brudas, syf, kiła, mogiła, malaria i AIDS. A właśnie zę nie prawda! I nie każdy rockman to narkoman i alkoholik. Wiadomo, wszędzie trafiają się czarne (w przypadku metali można powiedzieć, że białe ;]) owce, ale zaraz ta grupa dostała taka niesprawiedliwą etykietkę, co i mnie osobiście krzywdzi bo może ja nie wygląda, ale w głębi duszy jestem metalówą i rockmanką i się tego nie wstydzę, choć jak mówiłam, czy też raczej pisałam ta dziewczyna w spódnicy i różowej koszulce (a i owszem zdarza mi się tak ubrać latem) czy w różowej kiecce (mam, posiadam, noszę! Agu widziała) w niczym nie przypomina tej cholery, która siedzi w środku i wyłazi czasami. Ale wracając do rzeczy, bo znów odbiegłam od tematu, uważam że, "glaniarze", że się tak wyrażę, maja często większa kulturę osobista i są bardziej czyści i schludni od wielu "zwykłych" ludzi. A tym czasem wyglądam przez szklane drzwi i widzę, że przestało padać, więc ewakuuję się na powietrze bo zaraz się w tej ciasnocie i duchocie uduszę... Wreszcie powietrze! a i mi na tym pisaniu czas uciekł bo zegarek wskazuje już 14:37 czyli do autobusu została już mniej niż godzina, a za półtorej będę w domu. I nawet słonko wyszło, więc na razie kończę i będę się oddawać produkowaniu witaminy D tym bardziej, że ekran tabletu mam tak zamazany odciskami palców, że już niewiele na nim widać.
Wieczorem postaram się znów zajrzeć i coś napisać, ale nie obiecuję bo to nigdy nic nie wiadomo.

M.

Do wyjazdu: 31 DNI only

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Tak będzie lepiej już to wiem...

Nie rozpieszczam Was postami, nie ma co... ostatni post był w... lutym. Cóż pozostawię to bez komentarza.
Sporo się od tego czasu u mnie zmieniło. Zakończyłam swoją przygodę z przedszkolem. Zaczęłam przygodę ze szkołą, którą też niebawem zamierzam zakończyć (na szczęście). O powodach dla których nie zamierzam kontynuować współpracy w miejscu, w którym pracuję obecnie napiszę kiedy indziej, bo wiecie jak jest... ale na samą myśl o poniedziałku chce mi się wyć.
A co tam jeszcze poza tym?
W sumie bez zmian, dalej jestem no-lifem. ale wiecie co? Zaczęłam to cholera doceniać.
Bo wiecie co odkryłam dzięki zajęciom z psychologii klinicznej (tak, dalej studiuję tu gdzie studiowałam) i książce dr Sandi Mann "Psychologia od środka. Nauka badająca stan umysłu", że jestem jedną z osób, które mają osobowość unikającą, która charakteryzuje się trudnościami w kontaktach społecznych i unikanie ich (skrajna introwersja), mimo dążenia do bycia akceptowanym i pragnienia relacji interpersonalny…

Birds are flying on the Europe skies...

Jest niedziela,  już nie późno, ale jeszcze nie wcześnie. Długo zajęło mi zebranie się w sobie żeby wrócić z nowym postem...
Podejrzewam że ten wpis będzie żałosny w swej formie i narzekaniu,  ale takie mam od dłuższego czasu nastroje...  Po prostu depresja w rozkwicie.
Jak przez ostatnie półtora miesiąca wyglądało moje  Nie-życie? Praca-dom-szkoła. Wpadłam w kierat i nawet w dzień wypłaty nie miałam się  lepiej,  a wręcz patrząc na stan konta czułam się jakby  mi ktoś w twarz dał... Tak wiem,  że młoda jestem, nie mam doświadczenia to czego się spodziewam...  Ale do cholerny...  Chciałabym jednak żyć spokojnie, a nie zastanawiać się czy jeśli po opłaceniu szkoły i innych zobowiązań jeśli  kupię sobie nowe spodnie i buty to czy starczy mi  do następnej wypłaty.  Moje koleżanki ze studiów jak im powiedziałam ile średnio zarabiam pracując w zawodzie były pod wrażeniem,  że jeszcze nie rzuciłam pracy, a wręcz brnę w to kończąc kolejne studia w tym samym kierunku... Cóż póki co pracuję …

נולדתי לשלום

Dzisiaj zacznę piosenką... nieprzypadkową... zanim przejdziesz dalej posłuchaj... wiem, że na 99% nie rozumiesz tekstu bo jest po hebrajsku, ale później Ci to wytłumaczę. Obcuję.



Jak wiesz, albo zauważyłeś nie wypowiadam się na tematy związane z polityką. Raz kłóci się to z moim osobistym ja, które nawet jeśli ma jakieś poglądy dotyczące religii i polityki to nie wdaje się w dyskusje na ten temat z NIKIM, nawet z rodziną, a dwa, trochę z racji wykonywanego zawodu, bo pamiętam jak na studiach licencjackich wykładowczyni powiedziała nam, że nauczyciel nie powinien obnosić się ze swoimi poglądami na te tematy (z czym całkowicie się zgadzam, zresztą gdybym miała dzieci też nie chciałabym, żeby nauczyciel je indoktrynował w tym względzie).

Ale dzisiaj chcąc nie chcąc zahaczę nieco o politykę, bo trudno nie zawadzić.
Wczoraj w Gdańsku wydarzyła się tragedia. Co tu kryć nawet mnie, osobę, która dość chłodnym okiem patrzy na świat i to co się w nim dzieje, to mocno poruszyło. Już samo to, że …