Posty

Wyświetlanie postów z 2014

Po świątecznie

Cześć,
Jak tam Wasze Święta?
Bo moje dość spokojnie, Mikołaj był, zostawił co nieco pod drzewkiem. Ale muszę się do czegoś przyznać niestety. Tegoroczna Gwiazdka nie miała dla mnie tej magii go poprzednie święta :(
Nie wiem czemu, ale coś mi nie pasowało.
I co by tu więcej o moich świętach? W sumie nic już więcej nie da się napisać, a o prezentach napiszę kiedy indziej jak już to wszystko ogarnę
A tymczasem czekam na Sylwestra, bo Agu do mnie przyjeżdża :D

Do spisania,
M.

Wesołych świąt!

Obraz
Witajcie,
Wiem, że ostatnio nieco zaniedbałam bloga, ale zaprawdę powiadam Wam, żem zajęta jak sto diabłów.
A już za kilka dni Święta. Jako, że nie wiem kiedy znów będę miała możliwość spokojnie zasiąść do bloggera.
Chciałabym więc Wam i sobie życzyć:
-Zdrowia (bo bez niego niewiele można)
-Miłości (bo ona nadaje sens życiu)
-Szczęścia (czymkolwiek ono dla Was jest)
-Muzyki (zwłaszcza tej na żywo)
-Bogatego Mikołaja/ Gwiazdora/ Dziadka Morza (co kto lubi ;D )
-Spokojnej i miłej rodzinnej atmosfery przy stole
-Pięknej choinki
-Dobrego jedzonka (i oby Panom w biceps, a Paniom w cycki poszło :P)
-Upragnionego gościa przy wigilijnym stole (bo każdy ma kogoś takiego z kim chciałby spędzić te święta, a nie ma wielkich szans na to)
-Spełnienia marzeń i powstawania nowych (bo marzenia kolorują życie)
-Pieniędzy (bo choć pieniądze to nie wszystko, ale wszystko bez pieniędzy to... wiadomo)
-Przyjaciół
-Odrobiny szaleństwa
-Upojnego Sylwestra
-i na koniec braku kaca na drugi dzień ;)

I żeby tuta…

Happy B'day!

Konicziła!
A wiecie, że dziś (a właściwie to już wczoraj :D) są moje urodziny. Yay! Może nie obchodzę jakoś specjalnie tego święta, bo i nie ma czego, ale zawsze ten dzień napełnia mnie pozytywnymi uczuciami do świata bo każdy próbuje być dla mnie miły heh
Tylu ludzi napisało mi życzenia/ zadzwoniło do mnie, że ojejciu, choć jeśli chodzi o te życzenia na Fakebooku to wszyscy wiemy jak to jest, ale i tak miło :D

Ale i tak mimo wszystko we ar de sampions! Dlaczego? Bo odezwała się we mnie najgorsza choroba świata- KOBIECA LOGIKA! Tak wiem brzmi okropnie, ale tak jest...
A jak się odezwała? Otóż siedziałam na Fakebooku i chciałam odpisać znajomej i nagle okazało się, że czat nie działa (straaaszne, katona ta strofa normalnie), i wtedy kobieca logika zaatakowała:  "Ojej czat na facebooku nie działa, trzeba coś z tym zrobić... już wiem! pomaluję paznokcie, może nie rozwiąże to problemu, ale przynajmniej będę miała pomalowane paznokcie". I cóż czat dalej nie hula, ale ja siedzę z …

...so artist...

Konicziła!
Dzisiaj miałam teatr :)
Ale przedtem spędziłam bardzo miłe popołudnie z Ja Jako Ja :D
Teatr jest suuuper! Napisałabym o tym nieco więcej, ale jestem mega zmęczona
Dobranoc,
M.

Porządki

Hejo!
Dziś sobota, więc sprzątam.
Zwykle nie zajmuje mi to całego dnia, ale dzisiaj robię porządki świąteczno-przemeblowaniowe, więc grubo jak powiedział poeta. :)
A ile ciekawych rzeczy znalazłam :P np. moje okulary, których nie noszę, bo nie chcę i lekarz nie kazał, jeszcze więcej niż ostatnio głupich kartek z liceum (ta moja inwencja twórcza czasami mnie powala...)
Oczywiście sierotka nie mogła się obyć bez wypadków... najpierw myjąc okno w pokoju z balkonem taboret się mi złamał jak myłam górną część drzwi balkonowych (no oczywiście, że na nim stałam), a kilka minut temu, gdy przestawiałam na meblach w moim królestwie szpargały stłukłam pokala, bo wyślizgnął mi się z rąk i upadł na szafkę...
A tymczasem idę dalej walczyć!
See you
M.

Dekadencja

Obraz
Jutro kolokwium z socjologii, a ja siedzę z kubkiem herbaty, i sponiewieranym dość notesem w którym namiętnie uprawiam sztukę konferencyjną zamiast się uczyć.
Czy martwię się teraz wynikiem?
Otóż NIE! Martwić to ja się będę jutro rano, a teraz nurzam się w nonsensie i jest mi tak bardzo dobrze :)

A dla tych wytrwałych nieco niżej: NIESPODZIANKA


























I jeszcze trochę niżej

































jeszcze ciutkę...

















I JUŻ:

Wasza M.

Niebanalna Syrena w Stolicy

Obraz
Już nadszedł ten dzień, w którym zacznę relacjonować powoli to co działo się w TAMTEN weekend. Ale zacznę od końca czyli od koncertu w Syrenie.

Samego pobytu w Warszawie opisywać nie będę, bo nie ma specjalnie o czym pisać, tylko wstawię zdjęcie PKiN w pięknej iluminacji- jedyna rzecz warta uwagi
O i tak to wygląda, ale wracając do tematu głównego :) Do teatru wpadłam, jak na mnie przystało, 5 minut przed rozpoczęciem koncertu, w biegu łapiąc kopertę od D. w której był mój bilet i identyfikator. Oczywiście pędem do szatni rozpłaszczyć się i zostawić toboła (taaak miałam ze sobą oczywiście mój wielgachny plecak wypchany po brzegi). Oczywiście numerek wrzuciłam na odwal się do torby (i potem myślałam, że przepadł, ale jak się dowiedziałam, że "przyjemność" zgubienia numerka kosztuje 25 pln to wywróciłam torbę na druga stronę i znalazł się, a jakże) i równo z 3 dzwonkiem wleciałam na salę, gubiąc się kilka razy po drodze, zanim znalazłam właściwe miejsce (jak to ja oczywiście).…

Sentymenta

Obraz
(na zdjęciu od lewej: Pola Raksa, Zbigniew Cybulski, Barbara Brylska)
Konicziła!
Ten wpis zaczęłam nieco nietypowo bo od obrazka, ale to właśnie o nim chcę się trochę rozwinąć.
Jest to kadr z filmu Ich dzień powszedni, którego... nie widziałam, ale Pola Raksa jest aktorką, która grała Marusię w Czterech pancernych, a jak wiadomo Wam (lub nie) jeszcze 2 lata temu miałam silną fazówkę na ten serial i w związku z tym od 2009 roku na nk.pl mam konto, które teraz nieco mniej (choć dla starych znajomych wciąż jestem Maruśka)  jednak wiąże się z ta postacią, na początku była to wierna kalka, ale dał znać tam o sobie mój charakterek i powstała osóbka dość charakterystyczna, wśród przedstawicieli starej gwardii (zwłaszcza związanej z tradycyjną klasą E <sienkiewiczowską> (bardzo związane wiem, ale to tam najlepsze imprezy)) stanowczo rozpoznawana, mam nadzieję, że z uśmiechem.
A drugą kluczową postacią dla mnie w tym fotosie jest B.Brylska, czyli Krzysia z Pana Wołodyjowskiego (no już s…

A prrrr...

Witajcie po długiej przerwie,
Teraz powinnam rzucić się jak pies na kości na wrażenia poprzedniego weekendu (tak to był TEN weekend) ale... nie. Jeszcze trochę potrzymam Was w niepewności. Nie dlatego, że jestem wredna czy, coś, ale muszę sama jeszcze do końca skrystalizować moje odczucia względem minionych wydarzeń, odsiać to co było niemiłe i niepotrzebne tak aby skupić się tylko na tym co było ważne. :)
A kiedy to nastąpi?
Aaaaa nie bardzo wiem. Na pewno to będzie więcej niż jeden post bo chciałabym oddzielić Slasha od Plateau bo to całkiem dwie różne kategorie. I może zahaczę jeszcze o Gdańsk... może ;)

No na razie tyle i niebawem więcej,
M.

Sałatka z ryżem

Siema, witam w mojej kuchni ^.^
Dzisiaj notatka po kilkudniowej przerwie. Ale za to jaka notatka!
Ostatnio na facebook'u obiecałam rzucić kilka przepisów. Oto jeden z nich, który choć znam go od ładnych paru lat jet dla mnie niejako odkryciem, bo wcześniej nie jadłam tej sałatki bo papryki nie lubię, a i za kukurydzą też specjalnie nie szaleję.

Sałatka z ryżem i wędzonym kurczakiem

Składniki:

2 torebki ryżu paraboloidPołówka wędzonego kurczaka2 małe lub jeden większy słoik korniszonówPuszka kukurydzyPół niedużego słoika papryki konserwowej (no chyba, że ktoś lubi więcej)3-5 łyżek majonezu (ja używam rzymskiego od Fruktusa)opcjonalnie sól i pieprz (choć ja soli użyłam tylko do gotowania ryżu) Przygotowanie:

Ryż ugotuj w osolonej wodzie według przepisu na opakowaniu i ostudź Kurczaka, obierz ze skóry, która jest dość twarda i tłusta, i tłuszczu. oddziel mięso od kości i pokrój je w niezbyt grubą kostkę, choć nie staraj się kroić zbyt drobno bo otrzymasz pastę z kurczakaW dość drobną k…

Melancholia, bar papieros...

Obraz
Witajcie po krótkiej przerwie :)
Wczoraj był 1 listopada, dzień wspomnień i te de, ale nie będę się rozpisywać bo dziś chciałabym tak wesoło.
Siedzę sobie, słucham Iggy'ego Popa, zajadam rogaliki i czekoladę Panna Cotta od Wedla i twarz mi się śmieje. A z czego? Tak ogólnie, bo zrobiłam kilka odkryć na swój prywatny użytek i jest niedziele i już coraz bliżej do wyjazdu i świat jest piękny :)

Przepraszam, że dziś tak króciutko, ale Iggy wzywa do tańca :D

Margot!

Do wyjazdu: 18 DNI!

Oczy tej Małej...

Krystianowi-  choć wiem, że prawdopodobnie  i tak nigdy tego nie przeczytasz,  ale chciałabym, żebyś wiedział...
Kiedyś, dawno, dawno temu poznałam pewnego chłopaka. Historia zaczyna się banalnie, choć w sumie nie, bo nie codziennie dziewczyna poznaje chłopaka w grze polegającej na planowaniu działań w czasie II WŚ. A poznaliśmy się na czacie tej gry gdzie  razem z kilkoma innymi osobami spędzaliśmy czas bardzo wesoło na mniej i bardziej inteligentnych rozmowach. Z czasem gra odeszła gdzieś na dalszy plan bo to wiadomo szkoła i życie w "realu", z niektórymi ludźmi jednak kontakt pozostał na GG (czy ktoś to jeszcze pamięta), ale z czasem się rozluźniał. Tylko z Nim ta więź przetrwała i przerodziła się w przyjaźń. Wiele nocy zdarzyło nam się przegadać w komunikatorze, o radościach, muzyce, smutkach, problemach... ileż to razy omawialiśmy nasze problemy i byliśmy dla siebie wsparciem. I do dziś pamiętam, że mówił do mnie Księżniczko, a ja do niego Kocie, nie wiem czemu, ale jakoś …

Leczo- wariacja

Dzisiaj post kulinarny :)
Leczo zna każdy, lub prawie każdy. Ja dzisiaj osobiście znalazłam cztery ostatnie cukinie i kilka papryk w ogródku, Mama wczoraj kupiła pieczarki i kiełbaskę no i GOTOWAŁAM!

Ale to nie było takie klasyczne leczo do końca... dlaczego? A zobaczycie w przepisie :)
(proporcji nie podaję bo to zależy co kto lubi)

SKŁADNIKI:

CukiniaPieczarkiKiełbasa (no chyba, że ktoś gardzi mięsem no to nie ;])CebulaPaprykaPrzecier pomidorowy (koncentratu używać nie umiem ;P)Warzywa na patelnię (z zamrażarki, ale własna kompozycja tworzona systematycznie, [w jej skład wchodzą: fasolka szparagowa, marchewka, kalafior, brokuł], ale wy możecie użyć tej ze sklepu, albo dodać świeże warzywa, gotując je wcześniej do prawie miękkości)Por (bo w mieszance warzyw nie mam)Przyprawy, ketchup, tłuszcz do smażenia PRZYGOTOWANIE Cukinię należy obrać i pokroić w kostkę (kostka mniej się rozciapa podczas gotowania) i wrzucić do gara razem z listkiem laurowym i zielem angielskim, podlewając odrobiną …

Hero... my hero

Obraz
Jest (już) sobota 0:30 więc Dzień dobry!
Dzisiaj miałam taki trochę dzień (a raczej wieczór, bo dnia nie ogarnęłam) rozgarniania tematów muzyczno-sentymentalnych, ale nie o tym chciałam. Chciałam opowiedzieć Wam o moim ulubionym bohaterze... kreskówkowym :).
Jest to ...



















Nieee nie ten "durny ptak" a lemur! Tak Król Julian z Pingwinów z Madagaskaru. Pomijając, że jest to najlepsza bajka ever. A dlaczego Julian?
Ponieważ Lemur jest cudownie w siebie zapatrzony i jego genialne teksty. Dzięki niemu nauczyłam się ironii i sarkazmu, które to wcale łatwe nie są. Zresztą jak tu nie hołubić Króla Niu Jorku Bejbe!
I za co jeszcze cenię go? Za to, że jest skarbnicą tekstów, którymi można zagiąć niejednego  kretyna, których niestety tak wielu.
Tym czasem niby nic nie napisałam, a prawie 1:00 już, więc idę spać :)

Dobrej (reszty) nocy i miłego weekendu

M.

No chyba ty

Obraz
Dobry wieczór, dzisiaj było ciężko, ale nie w szkole, gdzieżby. Na uczelnię się nawet nie pofatygowałam, bo od wczorajszego wieczoru coś mnie rozłożyło, a raczej mój żołądek. Na szczęście już jest dobrze, ale w nocy było bardzo ciężko. Z tej to okazji cały dzisiejszy dzień przeżyłam na jednej suchej bułce i dużej ilości wody i herbaty. Na szczęście polepszyło mi się na tyle, że jutro normalnie zamierzam iść na zajęcia, tym bardziej, że dużo ich nie ma bo tylko Gra na instrumencie (ciągle nie mogę z tego przedmiotu) i wykład z Pedagogiki przedszkolnej i wczesnoszkolnej, więc jakoś dam radę. I byle do piątku bo w piątek widzę się z moją Agą najpierw rano na rynku, a potem po zajęciach rezerwujemy bilety na autobus do Krakowa. A tymczasem zostawiam Was z piosenką, która się ostatnio do mnie przyczepiła i idę spać :)
G.
Do wyjazdu: 30 DNI

Ballada dworcowa

Witajcie,
Dzisiaj tak nietypowo bo nie z domowego zacisza,a z dworca PKS. Czekam właśnie na autobus do domu po zajęciach na uczelni. Jest dopiero 13:57, a mój kurs jest dopiero o 15:30, tak więc jeszcze półtorej godziny przede mną, które trzeba jakoś spędzić. Żeby jeszcze pogoda dopisywała to pół biedy, ale niestety się rozpadało toteż (ładne słowo nieprawdaż?) zamiast siedzieć na stanowisku kiszę się na stojąco w śmierdzącym budynku dworca, wśród obcych ludzi, którzy nawiasem mówiąc też różnie pachną. Dla osoby, która nie lubi ścisku i smrodu mas ludzkich (bo zawsze duże skupiska ludzi wydzielają charakterystyczny smrodek) to iście traumatyczne doświadczenie. To można by zadać pytanie jak wytrzymuję koncerty? Otóż na koncertach czy to w teatrze, czy na stadionie, czy w plenerze sprawa wygląda ździebko inaczej. Publiczność jest jakby mniej przypadkową grupą ludzi (bo nie każdy może sobie pozwolić na wydatek rzędu 220 złotych polskich- ja tyle zapłaciłam za Slasha) i wtedy obowiązuje j…

Ciasto ze śliwkami

Obraz
Obiecany przepis :D i nawet uchował się ostatni kawałek, więc są zdjęcia!

SKŁADNIKI:
2 szklanki mąki
3/4 kostki margaryny
3/4 szklanki cukru (jak ktoś lubi to można dać więcej, ale i z taką ilością jest dostatecznie słodkie)
4 jajka
1 łyżeczka proszku do pieczenia
Cukier waniliowy (opcjonalnie)
Śliwki (u mnie chyba to były węgierki, nie jestem pewna bo owoce brałam ze słoika gdyż w moim sadzie był wyjątkowy nieurodzaj na wszelkie owoce, choć jak wiadomo lepsze byłyby świeże, ale na szczęście moja mama zrobiła w zeszłym roku specjalne śliwki do ciasta to znaczy nie zalewała ich syropem z wody i cukru jak do kompotu, tylko połówki śliwek przesypała tylko cukrem i zagotowała żeby słoiki się zamknęły)

PRZYGOTOWANIE:
Margarynę utrzeć z cukrem. Stopniowo dodawać mąkę i jajka. Ciasto wyłożyć na posmarowaną i wysypaną bułką tartą, bądź wyłożoną papierem (osobiście skłaniam się ostatnio ku drugiej opcji- mniej szorowania blach potem :D ) blaszkę. Ułożyć na wierzchu owoce. Piec ok.40 minut w pi…

Sunny day sunday

Witam wieczornie po dłuższej przerwie!
Tyle się u mnie zmieniło, że ojeju, ale myślę że na plus...
STUDIUJĘ! Pedagogikę ze specjalnością wczesna edukacja. I wiecie co Wam powiem... fajne są te studia. Dużo rysujemy i... gramy na pianinie! Tak ja- osoba najmniej muzykalna ze wszystkich jakie znam- umiem (prawie) zagrać Wlazł kotek na płotek! No kto by pomyślał, bo ja na pewno nie hihi.
A dzisiaj dzień zaczęłam pozytywnie od upieczenia ciasta ze śliwkami... pycha było <3
w następnym poście wstawię przepis bez zdjęć co prawda bo nie zdążyłam zrobić (tak szybko poszło, bo gości miałam :) ) ale może kogoś to zainspiruje i Tym przepisem otworzę niejako nowy "cykl" na tym blogu. Jak go nazwę jeszcze nie wiem, ale cosik wymyślę. Fajnie będzie na pewno.
a co do dzisiejszego dnia to w ogóle miło i spokojnie było i nawet aura na zewnątrz dopisała, aż przyjemnie było siedzieć na podwórzu, szkoda, tylko, że prognozy na następne dni tak optymistyczne nie są. I jeszcze ta koszmarna socj…

Kwacze opowieści

Często karmię kaczki i wiecie co... za każdym razem jak widzę je idące w stronę mnie trzymającej wiadro mam przed oczami tą scenę z ptakami dodo które idą i mówią "ZGINIESZ MARNIE, ZGINIESZ MARNIE" taka faza po prostu z tego jest że czasami już nie mogę :d
I to by było na tyle
see You!

Hand made!

Obraz
Pudełko

Składniki:

Pudełko kartonowegazety/ materiał/ papier kolorowy/ serwetkinożyczkiklej (ja użyłam kleju Magic w tubce i kleju od Steander'a w sztyfcie)wstążka/ kokardaołówek, markerlakier (ja użyłam do włosów choć pewnie lepszy byłby taki do decoupage)opcjonalnie cekiny/guziki/ kryształki Pudełko obkleiłam z zewnątrz gazetami, dno serwetką, a spód wieczka jeansem (trochę nie wyszło tak jak chciałam, ale cóż. Na jeansie markerem narysowałam serduszko (jak ktoś woli inny kształt proszę bardzo) i wycięłam je. Przykleiłam je na środku wieczka. Na serduszko przykleiłam kokardkę, którą związałam z kawałka czerwonej wstążki.. Całość spryskałam lakierem Timotei i et voilà!

Tak oto się prezentuje to (niedoskonałe niestety jeszcze, ale kolejne będą lepeze :D ) cudeńko:
W środku:

I na zewnątrz:
Przepraszam za jakość zdjęć, ale niestety tabletowe.

Miłej nocy,
M.

Wspomnień czar :)

Obraz
Cześć!
Dzisiaj leniwie, ale i nie leniwie :D
Właśnie biorę się za pisanie wspomnienia o moim LO, bo pani P. mnie poprosiła.
A poza tym na dniach zamieszczę post z serii "Zrób to sama... albo z jakimś przystojniakiem ;) ". Miałam zamieścić dzisiaj, ale lakier niekoniecznie chce wysychać więc co za tym idzie nie mogę uwiecznić efektu końcowego niestety, ale jutro... ^^

Tymczasem zmykam dokańczać cudeńko moje,
BFN,
M.


Nowy początek

I znów zaczynam od nowa zabawę w prowadzenie bloga. Mam nadzieję, że teraz uda mi nie prowadzić do tak jak bym tego chciala.

Wypadałoby się zapewę przedstawić:
Małgorzata jestem Zaraz zaczynam studia pedagogiczne i mieszkam na wsi czego się nie wstydzę, a nawet jestem na swój sposób  z tego dumna :D i cóż by więcej...
Może wyjaśnię genezę nazwy bloga. Od pewnego czasu namiętnie słucham pewnego zespołu muzycznego rodem z Wołomina, który Plateau się nazywa. Zespół ów w 2011 roku stworzył Projekt Grechuta- płytę z nowymi aranżacjami utworów pana Marka. A jak wiemy w repertuarze pana Grechuty znajduje się piosenka W dzikie wino zaplątani. A panowie z Plateau mają pewną piękną piosenkę w której to mowa jest, że podmiot liryczny najbardziej lubi wina smak w deszczowy i jesienny dzień... I tak jadąc pewnego zimnego sierpniowego wieczora z prawego brzegu Odry na lewy (ot taka sytuacja wtedy tymczasowa, bo nad Odrą nie mieszkam wcale, a nawet wręcz przeciwnie) powstała idea stworzenia tego blo…